- Na nasze drogi rolnicze kierowcy wjeżdżają ciężkim sprzętem, szczególnie teraz, gdy z pól zwozi się kukurydzę - opowiada. - Przejeżdżają drogami polnymi i w niektórych miejscach są dziury po kolana. Jeden z mieszkańców poprosił mnie, żeby naprawić drogi.
- Teraz skupiamy się na drogach dojazdowych do budynków, a jest mnóstwo takich pokrytym klińcem - tłumaczy Bogusław Rakoczy, kierownik Referatu Gospodarki Komunalnej, Przestrzennej, Rolnictwa, Ochrony Środowiska i Gospodarki Mieniem Gminy. - Gminy nie stać teraz, żeby poprawiać drogi rolnicze, chyba że ewentualnie przy współpracy z większymi rolnikami, którzy obiecywali, że pieniądze wygospodarują. Gmina nie ma pieniędzy na utrzymywanie dróg rolniczych dla ciężkich sprzętów, które mają po 50 ton - kontynuuje. - Priorytetem dla nas są dojazdy, do niektórych budynków, które są w fatalnym stanie. Sołtys mówi, że są dziury po kolana, a przecież ciągniki są teraz ogromne i po głębokich dziurach przejadą. Proszę się nie martwić, bo rada zna tę sprawę.
Jak podkreśla kierownik, wiadomo, że każdy chciałby jechać po równej drodze rolniczej, jak po asfalcie, ale trzeba się liczyć z utrudnieniami. Jego zdaniem wójt zwraca się z prośbą o pomoc w tej sprawie do marszałka województwa.
Więcej w 46 numerze Tygodnika Korso Gazeta Sanocka