Reklama

Cracovia pokonana. Maraton rzutów karnych! [FOTO+VIDEO]

Opublikowano: ndz, 13 wrz 2020 22:52
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Jak oni kochają zwyciężać! Po dwóch tercjach „pasy” prowadziły 2-0, a mimo to sanoczanie nie dali za wygraną. Walcząc z ogromnym poświęceniem, doprowadzili do wyrównania, a w konkursie rzutów karnych pokonali rywala, odnosząc pierwsze zwycięstwo o smaku 2 punktów!

Lepiej i bardziej szczęśliwie rozpoczęli goście, zdobywając już w 3 minucie bramkę. Świetnym, mierzonym strzałem popisał się Taavi Tiala i Peter Spesny był bezradny. Gdy w 5 min. Tomas Franek strzelił z nadgarstka w poprzeczkę, wydawało się, że krakowianie zdecydowanie mierzą w zwycięstwo. Ale dla gospodarzy to był sygnał, że trzeba się wziąć do dzieła.

W 8 min. mogło paść wyrównanie. Jakub Bukowski świetnie zagrał do E. Pippo, ale ten, będąc w idealnej sytuacji, nieczysto trafił w krążek. Dwie minuty później to samo przytrafiło się Marcinowi Białemu. W końcówce tercji najpierw J. Bukowski, będąc sam na sam z bramkarzem, strzelił tuż nad poprzeczkę, a chwilę potem znakomitą akcję Konrada Filipka równie świetną obroną zwieńczył M. Petrasek.

Początek II tercji znów okazał się lepszy dla Cracovii. W 33 min. tylko świetnej interwencji P. Spesnego, po strzale z 1 metra T. Franka, gospodarze mogli zawdzięczać, że nie stracili bramki. Nie uchronili się jednak przed tym minutę później. Goście, grając w przewadze, mocno natarli na bramkę STS. Z linii niebieskiej huknął jak z armaty Jiri Gula, a krążek, po rykoszecie, wylądował w bramce bezradnego bramkarza STS. I w taki to sposób goście odskoczyli rywalom na dwie bramki, czując się bardzo pewnie przed decydującym trzecim starciem.

Tymczasem z porażką nie pogodzili się ambitni STS-iacy. Już w 41 min. sytuację sam na sam z bramkarzem Cracovii wypracował J. Bukowski, ale faulowany nie mógł dokończyć dzieła. Uczynił to jego kolega z ataku Eetu Elo, wykorzystując w 41.31 min. podyktowany za ten faul rzut karny. Kontaktowy gol sprawił, że gospodarze rzucili się do ataku. Grając w przewadze, zamknęli rywali pod ich bramką, groźnie strzelając. Dwa pierwsze strzały nie znalazły miejsca do bramki, ale przy trzecim, wykonanym przez Marcina Białego, krążek zatrzepotał w siatce. To była 44.39 min. spotkania. W końcówce waleczni hokeiści STS jeszcze znaleźli siły, aby spróbować przechylić szalę na swoją korzyść. W 58 min. szansę na zdobycie zwycięskiej bramki miał Konrad Filipek, który znalazł się sam na sam z M. Petraskiem. W pojedynku tym lepszym okazał się bramkarz „pasów”. Na 56 sekund przed końcową syreną za faul na J. Bukowskim powędrował na ławkę kar jeden z zawodników gości, ale przewagę tę już po kilku sekundach zniwelowali sędziowie, odgwizdując bardzo problematyczną karę za nadmierną liczbę hokeistów gospodarzy na tafli.

Po 60 minutach gry gospodarze już mogli się cieszyć ze zdobycia jednego (pierwszego) punktu, ale zupełnie się tym nie zadowolili. Dogrywkę lepiej zaczęli goście, ale miejscowi bronili się bardzo mądrze. W ostatniej minucie przepuścili szybką kontrę. E. Pippo bezbłędnie wypuścił w bój E. Elo, któremu tym razem nie udało się pokonać bramkarza gości.

 

O tym, czy CIARKO STS odniesie swe pierwsze po czterech latach zwycięstwo w PHL miały zadecydować rzuty karne. Trybuny wrzały, gdy jako pierwszy do akcji ruszył kapitan sanoczan Bogusław Rąpała. Eksplodowały, gdy swoją próbą zakończył zdobyciem bramki. Potem przy siedmiu kolejnych strzałach górą byli bramkarze: P. Spesny i M. Petrasek. Dopiero przy dziewiątej próbie padł gol, a zdobył go dla Cracovii Taavi Tiala. Od tego momentu konkurs przybrał formę prawdziwego horroru. Ani jednemu z siedmiu kolejnych wykonujących rzuty karne hokeistów nie udało się pokonać bramkarza. I wtedy do swojej próby przystąpił Eetu Elo. Ożyły nadzieje. Wszak w tym meczu już udało mu się zdobyć bramkę z rzutu karnego. I tym razem nie zawiódł nadziei kibiców. Jeszcze raz pokonał Petraska i utonął w objęciach swych kolegów. Równie mocno obściskiwany był Peter Spesny. Koledzy potrafili docenić, jak wiele mu zawdzięczają.

W piątek, walcząc, jak równy z równym, z mistrzem Polski GKS-em Tychy, hokeiści CIARKO STS zdobyli serca kibiców. Byli zadowoleni ze swej postawy, ale do pełni szczęścia zabrakło im choćby punktu. Stąd bardzo marzyli o tym, aby właśnie dla tych wspaniałych kibiców, a także dla trenera i dla siebie, pokonać Cracovię. I zrobili to! Wyciągnęli wynik z 0-2 po dwóch tercjach na 2-2, aby w konkursie – maratonie rzutów karnych wykazać swą wyższość. Brawo, brawo, brawo!


 

CIARKO STS SANOK – CRACOVIA 3-2 k. (0-1, 0-1, 2-0, d. 0-0, k. 1-0)

0-1Taavi Tiala-Eric Nemec-J. Saur (2.47), 0-2 Jiri Gula-Taavi Tiala-J. Saur (33.26, 5/4), 1-2 Eetu Elo (41.31, rzut karny), 2-2 Marcin Biały-Konrad Filipek-Maciej Witan (44.39, 5/4), 3-2 Eetu Elo (decydujący o zwycięstwie rzut karny).

CIARKO STS: P. Spesny – K. Olearczyk, B. Rąpała; K. Filipek, M. Wilusz, M. Biały – J. Kamienieu, E. Pippo; J. Bukowski, J. Vikila, E. Elo – H. Demkowicz, K. Biłas; M. Bielec, M. Witan, S. Dobosz – B. Florczak, T. Glazer; S. Fus, D. Ginda, Ł. Łyko. Trener Marek Ziętara.


 

CRACOVIA: M. Petrasek – J. Gula, J. Saur; T. Tiala, E. Nemec, S. Csamango – P. Gosztyła, M. Gutwald; T. Franek, A. Jeżek, R. Nejezchleb – D. Musioł, D. Szurowski; S. Brynkus, Ł. Kamiński, F, Drzewiecki – K. Jastrabau, A Dziurdzia, M. Bezwiński, I. Augustyniak. Trener Rudolf Rochacek.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.