reklama

„BULI” znaczy serce dla hokeja!

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

„BULI” znaczy serce dla hokeja! - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Sowa | Opis: Na taflach ekstraklasy „Buli” rozegrał ponad 800 spotkań, w których zdobył 53 bramki, zaliczając 169 asyst.
Zobacz
galerię
7
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościNie lubimy pożegnań, bo zwykle oznaczają, że coś się kończy, a nikt nie chce, żeby się kończyło. Ale zdecydowano, że należy pożegnać jedną z ikon sanockiego hokeja, jaką był BOGUSŁAW RĄPAŁA, popularny „Buli”. Przez 23 sezony reprezentował jego barwy, będąc czołowym obrońcą drużyny. Zawsze można było na niego liczyć. Był odpowiedzialny, ambitny, waleczny i bezkonfliktowy. Dla niego liczyła się walka. Walka o zwycięstwo, o jak najlepszy wynik swojej drużyny.
reklama
 
 
- Dla mnie „Buli” symbolizuje sanocki hokej, czyli wielkie serce do walki, bez względu na to czy w kasie są pieniądze na wypłatę, czy ich nie ma. Był przykładem zaangażowania i wzorem dla młodych zawodników
– mówi jeden z byłych zawodników, który spędził z nim na lodzie kilkanaście lat. 


 
Jego przygoda z hokejem zaczęła się w sanockim klubie, którego był wychowankiem. Przeszedł z nim wszystkie szczeble kariery, zakończonej występami w ekstraklasie, w której zadebiutował w 1998 roku. Przez 23 lata reprezentował barwy sanockiego hokeja, z dwuletnią przerwą, kiedy to postanowił spróbować, jak to jest w innym klubie, namówiony przez czołowy polski klub - GKS Katowice. 
reklama
 
- Dla mnie liczył się każdy kolejny mecz, bez względu na stawkę o jaką był rozgrywany. Oczywiście, w dozgonnej pamięci pozostaną lata 2010-2014, kiedy to sanocki hokej sięgnął szczytów, zdobywając dwukrotnie mistrzostwo Polski i dwa razy sięgając po Puchar Polski. Tego się nie da zapomnieć!
– powie dziś, kończąc karierę zawodniczą. Dodać jeszcze należy, że kolekcję medalową Bogusia Rąpały wzbogaca jeszcze srebrny medal i tytuł wicemistrza Polski wywalczony z GKS-em Katowice. 




 
Na taflach ekstraklasy „Buli” rozegrał ponad 800 spotkań, w których zdobył 53 bramki, zaliczając 169 asyst. Niełatwo było mu rozstać się z hokejem. Kiedy już  zdecydował, że czas zawiesić łyżwy na kołku, okazało się, że bardzo mu go brakuje. Efekt tego był taki, że w poprzednim sezonie zdecydował się, aby zostać zawodnikiem słowackiej II ligi, reprezentując barwy HK Bardejów. 
reklama
 
Zatęsknił też za swoimi barwami, którym był wierny przez prawie ćwierć wieku. Od zeszłego sezonu jest w sztabie szkoleniowym STS-u. I szczęście, że jest, bo gdy z pracy w klubie zrezygnował fiński szkoleniowiec Elmo Aittola, a chwilę po nim to samo uczynił Marcin Ćwikła, kapitanem statku ms Sanok został … Bogusław Rąpała. Doskonale zdawał sobie sprawę w jak trudnym momencie dla klubu to czyni, a jednak nie zawahał się. 
 
Była środa, 26 lutego br. Dzień trzeciego pojedynku fazy play-off z GKS-em Tychy. Kierownictwo klubu, wespół z Klubem Kibica, postanowili pożegnać Bogusia Rąpałę jako zawodnika.




Uznali, że swą postawą w pełni na to zasłużył, że stał się ikoną sanockiego hokeja. Była pamiątkowa koszulka z jego nazwiskiem i numerem „23”, z którym występował, były uściski, podziękowania, kwiaty. Ale najpiękniej brzmiały mu w uszach skandowane przez sympatyków hokeja zgromadzonych w Arenie, głośnie „DZIĘ-KU-JE-MY!” Odwzajemnił się podziękowaniami, kierując je do kibiców oraz do kolegów z drużyny, z którymi występował, reprezentując sanockie barwy. Na trybunach wypatrzyliśmy młodego chłopca ubranego w hokejową koszulkę z nazwiskiem „RĄPAŁA” i numerem „23”. Nie myliliśmy się! Oczywiście był to syn Bogusia, rozkochany w hokeju tak, jak jego tata. 
reklama
 

Ładowanie danych TikToka...

Rozwiń
 
A potem był mecz: TEXOM STS SANOK – GKS TYCHY. W sanockim boksie w roli trenera stanął bohater tego dnia Bogusław Rąpała. Jego drużyna wystąpiła w skromnym, zaledwie 14-osobowym składzie, grając przeciwko zdobywcy Pucharu Polski, liderowi THL fazy zasadniczej. Nie przestraszyli się rywala. Podjęli walkę, mówiąc, że ten mecz grają dla trenera Rąpały. I co było widać, walczyli tak jak on! Do 37 minuty na tablicy wyników widniał sensacyjny rezultat: 2-2. 
Potem już zaczęło brakować sił. Ostatecznie GKS zwyciężył 5-2, ale to nie wynik był najważniejszy. Większą wartość od niego miała postawa sanockiej drużyny, walczącej do ostatniej sekundy meczu. Docenili to kibice, nagradzając sanoczan długo niemilknącymi oklaskami. Od jednego z nich usłyszałem: - Walczyli, jak Buli!  I taka była prawda!
reklama

 

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo