Reklama

Adam Snarski: "Jestem patriotą lokalnym, uważam, że nie ma piękniejszego miejsca niż Bieszczady"

Opublikowano:
Autor:

Adam Snarski: "Jestem patriotą lokalnym, uważam, że nie ma piękniejszego miejsca niż Bieszczady" - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Adam Snarski (bezpartyjny), 28-letni leszczanin, który w drugiej turze wyborów samorządowych w walce o fotel burmistrza Leska pokonał zdecydowanie swojego kontrkandydata Józefa Orłowskiego (PiS).

Kim jest Adam Snarski, nowy burmistrz Leska?

Kim jest? Przede wszystkim prawnikiem zajmującym się prawem administracyjnym. W chwili obecnej robię doktorat na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, specjalność z prawa administracyjnego. Oczywiście te umiejętności nie sprawią, że od razu będę praktycznie zarządzać miastem i gminą. Aczkolwiek pracując cztery lata na Wydziale Prawa i Administracji Zamiejscowego Wydziału Administracji Europejskiej Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Brukseli, miałem kontakt z ludźmi, kierowałem dziekanatem. Byłem koordynatorem Kliniki Prawa, dyrektorem Domu Polskiego. Więc pomimo młodego wieku mam już za sobą doświadczenie w administrowaniu zespołem ludzi. Miałem możliwość również podglądać pracę Parlamentu Europejskiego, uczestniczyć w debatach. Taka forma doświadczenia mocno procentuje i bardzo się przydaje.

Stąd pomysł, żeby spróbować sił w samorządzie i wystartować w walce o fotel burmistrza?

Jestem patriotą lokalnym. Uważam, że nie ma piękniejszego miejsca niż Bieszczady. Dlaczego jako leszczanin miałbym opuszczać moje ukochane miasto? Dlaczego mam pracować za granicą, na przykład w Belgii? Owszem uważam, że to ciekawe miejsce, ale mój dom jest tutaj i o niego chcę dbać. Mimo młodego wieku nauczyłem się pracy z ludźmi i chciałbym to przełożyć na pracę w moim mieście i gminie. A poza tym, moim konikiem od zawsze był samorząd. Przez okres kliku lat śledziłem i obserwowałem wiodące samorządy w Polsce i za granicą, czerpiąc z nich wiedzę i doświadczenie.

Tegoroczne wybory pokazały, że zaufanie społeczne zostało powierzone ludziom, a nie partiom. W drugiej turze uzyskał pan dwukrotnie więcej głosów. Skąd ta siła?

Mój sztab i ja odbyliśmy blisko 30 spotkań z mieszkańcami. W tym trzy indywidualne z seniorami, m.in. mieliśmy dyskusje na temat karty seniora. Wcześniej rozmawiałem z młodymi ludźmi, prowadziłem negocjacje na temat skomunikowania Bieszczadów. Proszę mi wierzyć, że nie miało to znaczenia, że jakiś okres czasu przebywałem 1300 kilometrów od Leska. Gdyż systematycznie przyjeżdżałem, działałem i próbowałem pomagać. Dzięki temu mieszkańcy nabierali do mnie zaufania. Od samych seniorów słyszałem wprost, że to dobrze, że przebywałem w świecie, że jestem otwarty, mam szerokie kontakty. Przyznam, że ze spotkania na spotkanie było coraz lepiej. Zaskoczyła mnie szczerość ludzi i ich głód na zmiany. Zaskoczyło mnie też, że starsi mieszkańcy już przy końcówce kampanii bez obaw postawili na energię, pomysłowość i to mnie właśnie obdarzyli swoim zaufaniem. Chcieli, żebym wrócił do Leska i tutaj pracował. To dało mi niesamowicie dużo siły do działania.

To, o czym pan mówi, pokazuje zupełnie inny obraz południowej Polski. Nie ksenofobicznej, zaściankowej, ale proeuropejskiej i zakorzenionej w tradycji najstarszych dobrze pojętych społeczeństw z dużym poczuciem odpowiedzialności za swoją małą ojczyznę.

Dokładniej tak. I powiem, że jest to doskonała wiadomość dla regionu. Ludzie potrzebują czuć się odpowiedzialni za swoje najbliższe otoczenie. Nie ukrywam, że miałem obawy, przyjeżdżając po dłuższej nieobecności, że ludzie będę nieufni. Rzeczywistość wprawiła mnie w pozytywne zdumienie. Nasi mieszkańcy jeżdżą po świecie, widzą, jak inni żyją, obserwują to, w jaki sposób rozwijają się inne miasta i gminy oraz że można wpływać na kształtowanie rozwoju swojego regionu. Ja na swoim profilu społecznościowym często prezentowałem funkcjonowanie gmin i miast europejskich. Proszę sobie uzmysłowić, że w większości tymi miastami zarządzają właśnie młodzi ludzie. Nasza gmina jest mała, ale z dużymi możliwościami, wystarczy chcieć to wykorzystać. Młodzi, czerpiąc mądrość życiową od starszych mieszkańców, mogą wprawić nasz region w ruch.

Możemy powiedzieć, że mamy do czynienia ze zmianą warty, z nową generacją?

Wygrywają młodzi bez względu na barwy polityczne. Polska zmienia się oddolnie. Społeczeństwo oczekuje zmian, stawia na niestandardowe i dobre pomysły dla samorządów.

W przypadku Leska, co to oznacza?

W pierwszej kolejności jako nowy burmistrz muszę spotkać się z sekretarzem gminy oraz wszystkimi pracownikami urzędu. Chciałbym doprowadzić także do spotkania z ustępującą panią burmistrz i zaproponować kilka autopoprawek do projektu uchwały budżetowej.

Nie obawia się pan, że odchodząca burmistrz odmówi panu współpracy.

Uważam, że należy czerpać z doświadczenia poprzedników. Myślę, że pani Barbara Jankiewicz nie odmówi, bo zależy jej tak samo na mieszkańcach gminy jak i mnie.

Patrząc na wybory samorządowe sprzed kilku lat, widać było, że wielu nowych włodarzy obsadza urząd swoimi ludźmi. A jak zachowa się burmistrz Adam Snarski, kiedy obejmie urząd?

Nowy burmistrz będzie budował urząd na bazie doświadczonych i sprawdzonych pracowników. W pierwszym dniu będę starł się porozmawiać ze wszystkimi osobami z urzędu. Chcę ich uspokoić i zapewnić o współpracy. W dalszym etapie czeka mnie powołanie wiceburmistrza. Chciałbym też zrobić audyt - nie tylko finansowy - wszystkich podległych jednostek gminie. Przyglądnąć się dotychczasowej efektywności pracy. Po audycie może przeorganizuję pracę w urzędzie. Wspólnie z urzędnikami mamy zabrać się do pracy. Owszem, będę wymagał pewnej dyscypliny i współdziałania.

Muszę także podkreślić, że urząd obejmuje Adam Snarski, człowiek bez żadnych układów. Zaczynam pracę z czystą kartą. Wiadomo, że najcięższe będzie pierwsze pół roku. Jestem na to przygotowany, czyli na służbę 24 godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu. Po tym czasie będę mógł zweryfikować swoją pracę, ale również pracę moich urzędników.

A co ze współpracą z innymi włodarzami?

Z burmistrzem Ustrzyk Dolnych Bartoszem Romowiczem i nowym burmistrzem Sanoka Tomaszem Matuszewskim jesteśmy niemal bez przerwy w kontakcie. Pomysły z konferencji zwołanej przed wyborami będziemy chcieli wcielić w życie. Słowem, stworzyć porozumienie trójmiast [Bieszczadzkie Trójmiasto przyp. red.] na rzecz poprawy infrastruktury turystycznej, wspólnej komunikacji i ścisłego partnerstwa. W trójkę doskonale się dogadujemy, bo mamy wspólny cel - dynamiczny rozwój Bieszczadów. Jestem otwarty także na współpracę ze wszystkimi przedstawicielami ościennych gmin.

Bolączką naszego regionu jest ciągle bezrobocie i migracje młodych ludzi. Ma pan na to rozwiązanie?

Wiemy obydwaj, że takim rozwiązaniem jest praca u podstaw. Aktywnie trzeba zacząć przyciągać inwestorów, proponując im indywidualne warunki rozwoju. Strefy ekonomiczne w naszych warunkach niestety się nie sprawdziły. Dlatego należy pomóc ludziom w samozatrudnieniu. W urzędzie znajdzie się miejsce dla pracownika, który będzie służył pomocom w tym sektorze.

 W moim programie jednym z kluczowych punktów jest budowa nowego osiedla. Ma ono służyć zarówno ludziom, którzy chcą wrócić do Leska, jak i naszym stałym mieszkańcom, dając im szansę na nowe mieszkanie. Oczywiście zaczęlibyśmy od budowy pierwszego bloku na 20 mieszkań. Ze wsparciem gminy. Nowi lokatorzy płaciliby czynsz gminie, a po kilkudziesięciu latach staliby się już właścicielami tych mieszkań.

Boi się pan, tak po ludzku?

To chyba naturalne, czeka mnie sporo nowych wyzwań. Będzie trudno. Jednak ufam, że wspólnie z mieszkańcami możemy zmienić nasze miasto i gminę, sprawić, by stało się ono atrakcyjne dla naszych mieszkańców i przyjezdnych.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE