Dorastanie w cieniu odrzucenia
Tomek w dzieciństwie usłyszał diagnozę – autyzm. Od wczesnych lat szkolnych mierzył się z niezrozumieniem i brakiem akceptacji.
– Był wrażliwym chłopakiem. Nie potrafił odnaleźć się w grupie. Był inny
– mówi jego ojciec, pan Dariusz.
Rodzice opowiadają o licznych sytuacjach upokorzenia – Tomek był bity, wyśmiewany, pozbawiany butów, oblewany napojami.
– Robili to dla śmiechu. Nagrywali filmiki, wrzucali do internetu. On im nic nie zrobił, po prostu chcieli się zabawić jego kosztem
– dodaje pani Beata, mama chłopca.
Głos cierpienia, który stał się internetową drwiną
W wieku 13 lat Tomek został nagrany w sytuacji przemocy. Na nagraniu słychać, jak płacząc, mówi: „Mówiłem nie w kolano i nie w klatkę piersiową”. Fragment szybko trafił do internetu, gdzie zaczął funkcjonować jako viral – głos chłopca wykorzystywano w setkach filmików i żartobliwych nagrań.
– To niewyobrażalne, że dorośli ludzie mogli potraktować ten głos jak żart, skoro tak wyraźnie słychać w nim ból dziecka
– komentowała w reportażu TVN „Uwaga!” Miranda Korzeniowska, dziennikarka i autorka pierwszych publikacji o tej sprawie.
Fałszywi „znajomi”, toksyczne otoczenie
Tomek, mimo krzywd szukał kontaktu z innymi. Rówieśnicy potrafili go łatwo zmanipulować.
– Gdyby ktoś mu kazał zimą wejść do rzeki, to wszedłby. On odbierał śmiech z siebie jako śmiech razem z nim. Chciał po prostu być akceptowany
– mówią jego dawni koledzy.
W szkole zawodowej pojawiły się narkotyki. Według ojca, jeden ze starszych uczniów wsunął Tomkowi narkotyki do kieszeni, a potem zażądał pieniędzy.
– Tomek przyszedł do domu, mówił, że nie wie, co robić, że się boi. Mówił: „Tato, nie wiesz, do czego oni są zdolni”
– wspomina pan Dariusz.
Rodzice zdecydowali o terapii. Chłopak trafił do ośrodka readaptacyjnego, gdzie spędził półtora roku. Po wyjściu próbował się odbudować – unikał kontaktu z dawnym towarzystwem, zaczął chodzić na siłownię. Niestety, z czasem wrócił do używek.
– Na początku było lepiej. Później znowu dostawałam filmiki, że bierze
– mówi znajoma zmarłego chłopaka.
Noc, która zakończyła się tragedią
Ciało 18-latka znaleziono 6 rano w miejscowości Zabłotce, sąsiadującej z Sanokiem. Sekcja zwłok nie wykazała jednoznacznej przyczyny zgonu.
Wieczór przed śmiercią Tomek spędził w domu 48-letniego Tomasza Ł. – mężczyzny znanego w okolicy z kontaktów z młodzieżą.
– Docierały do mnie liczne sygnały, że to miejsce, gdzie przebywają nastolatkowie. Od 14 do 18 lat. Niektórzy spędzają tam całe noce
– relacjonuje jedna z osób zaangażowanych w sprawę.
Ojciec Tomka jeszcze tej nocy próbował go odnaleźć.
– Pojechałem tam z córką. Zapukałem, ale ten mężczyzna powiedział, że jest sam. Córka zobaczyła brata w oknie. Ale Tomek był pełnoletni – nie mieliśmy prawa tam wejść
– mówi z bólem pan Dariusz.
Śledztwo i zarzuty
Prokuratura Rejonowa w Sanoku postawiła Tomaszowi Ł. zarzuty.
– Dotyczą one narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz przestępstw z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii
– informuje prokurator Izabela Jurkowska-Hanus.
Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu podejrzanego na trzy miesiące.
Reportaż, który poruszył kraj
Materiał wyemitowany w programie „Uwaga!” TVN rzucił światło na dramat, który rozgrywał się latami. Sprawa Tomka poruszyła opinię publiczną – jego historia to smutny dowód na to, jak bardzo system i społeczeństwo potrafią zawieść osobę wrażliwą i niesprawiedliwie ocenianą.
Tomek przez lata wołał o akceptację. Nikt go nie usłyszał.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.