Wczytując się w treść postów, ktoś może powiedzieć, że to dobrze, gdyż, dzięki temu, ludzie zaczynają rozumieć co to są finanse miasta, na czym polega zarządzanie nimi i jaki ma to związek z ich codziennym życiem. Nie przyjmują już bezkrytycznie każdej podejmowanej inwestycji, ale zastanawiają się czy na pewno była one zasadna, czy może są pilniejsze potrzeby, które należało uwzględnić w pierwszej kolejności, a może wcale nie należało jej podejmować.
Dyskutują też nad budżetem, stawiając pytania typu: czy na pewno była potrzeba sięgania po kredyty, emitowania kolejnej transzy obligacji, bo już rozumieją, że to jest nic innego jak dalsze zadłużanie miasta. Za głowę się łapią, gdy dowiadują się, że niebezpiecznie zbliża się ono do kwoty 200 milionów złotych i nie chcą pogodzić się z tym, że długi te spłacać będą nie ci, którzy je zaciągnęli, ale ich dzieci i wnuki. Wystawiają oceny rządzącym, mówiąc wprost, że ułatwią im one podejmowanie decyzji przy urnach. I to jest ta dobra strona otwartego rządzenia miastem, z użyciem mediów społecznościowych.
Ale jest nie do zaakceptowania używanie tych mediów jako teatru wojennego, na którym prowadzona jest brutalna walka o władzę, w której niszczy się przeciwnika, przy uciesze wciąganych do tej walki widzów. Walki brutalnej, pełnej kłamstw, w której cel uświęca środki. Przywołuje się widma wyimaginowanych sojuszy politycznych, groźnych koalicji, które postawiły sobie jeden cel: zniszczenie przeciwnika i przejęcie władzy. Podlewane jest to sosem nienawiści i wizją miasta, któremu grozi zarządzanie przez instytucje zewnętrzne, nie liczące się z interesem społecznym, lecz wyłącznie z wynikiem finansowym.
Ma to jeszcze inny cel, a mianowicie odwrócenie uwagi od przyczyn, które doprowadziły do zapaści finansowej i olbrzymiego zadłużenia miasta. Mówi się, zadłużenie to nic, w porównaniu z tym, co czeka Sanok, jeśli jego społeczność opowiedziałaby się po jednej z walczących stron. To może się stać czasem apokalipsy dla grodu Grzegorza. I to jest niebezpieczne.
Tymczasem ludzie nie chcą żyć w atmosferze wyniszczającej wojny, totalnych oskarżeń, natomiast chcą żyć w przekonaniu, że powierzyli zarządzanie miastem mądrym, kompetentnym osobom, którym mogą ufać. Chcą cieszyć się sukcesami, korzystać z efektów dobrych, oczekiwanych decyzji, widzieć swój kochany Sanok jako prawdziwą perłę Podkarpacia. I wstydzą się, że brudna, prymitywna wojna o Sanok rozgrywa się na forum całej Polski, przy otwartej kurtynie i uciesze tłumów. Z zazdrością patrzą na inne miasta Podkarpacia, przywołując najczęściej spokojnie rozwijające się Krosno i mówiąc: my też tak chcemy! I mają ku temu pełne prawo!
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.