reklama

Robert Płaziak: Projekt wodorowy – nieprzygotowany i nierealny?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: pixabay

Robert Płaziak: Projekt wodorowy – nieprzygotowany i nierealny? - Zdjęcie główne

foto pixabay

reklama
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Warto przeczytaćO sanockim projekcie wodorowym, obecnie zwanym również ciepłowniczym, z zdumieniem, graniczącym z niedowierzaniem, czytam w rozmaitych mediach. Z tekstów zazwyczaj niewiele wynika, najczęściej brak konkretów; z jednej strony kij w formie straszenia, że bez dekarbonizacji zostaniemy miastem zacofanym, a energia będzie droga jak nigdzie indziej, z drugiej marchewka: jeżeli zrealizujemy projekt, będziemy jak: Kalifornia, Oman, Grecja, Kolumbia czy Indie. Oby nie Bucza, w której spółka Hynfra PSA też zamierza realizować projekt.
reklama

Wymienione powyżej miejsca na świecie to nie są realizowane projekty spółki Hynfra, którą reprezentuje prezes Tomoho Umeda, a pobożne życzenia, że „chcieliby je zrealizować”! Hynfra nie przedstawiła do tej pory żadnej zrealizowanej przez siebie inwestycji. Wyraźnie chcę podkreślić – żadnej!
Kilka słów o Hynfrze. Firma chwali się doświadczeniem, a raczej doświadczonymi ludźmi, którzy ją tworzą. Czy aby w zakresie projektów z wykorzystaniem wodoru? Takich jeszcze przecież nie ma w sferze eksploatacji, a nawet jeżeli, to nie w dorobku Hynfry. „Jesteśmy integratorem systemów”. Subtelne słowo: „integrator”, czy… klucz do braku odpowiedzialności? 
Hynfra Sp. z o. o. została zarejestrowana 21.08.2020 r., nie istniała jednak długo, bo już 14.06.2022 r. nastąpiło jej wykreślenie z rejestrów. Kapitał zakładowy spółki ustalono jako minimalny wymagany polskim prawem na 5 tys. złotych. To nie koniec działalności pana Tomoho Umedy pod tym szyldem, bo likwidacja jednej oznaczała przekształcenie w kolejną, tzw. Prostą Spółkę Akcyjną Hynfra, która została zarejestrowana 12.05.2022 r. Pierwsze i ostatnie dwa lata działalności spółki to straty na poziomie 2,16 mln. zł w 2022 r. i 2,3 miliona w 2023 r. (na podstawie sprawozdań ogólnie dostępnych w rejestrach). 
Przypomnę, że z Sanokiem spółka ta chce realizować projekt, którego koszt szacowany jest na 726 mln. zł (do niedawna 1,5 mld. zł). Różnie określany w różnym czasie i wywiadach. 
Jakie więc doświadczenie i pozycję ma Hynfra? Nikt dotychczas nie zweryfikował oświadczeń prezesa o jej doświadczeniu. Nawet osoby do tego zobowiązane, czyli zarządy i rady nadzorcze SPGK i Hydro Sanok, czy walne zgromadzenia wspólników, jakim jest burmistrz Sanoka. Czy w tej sytuacji naprawdę wiemy z kim współpracujemy? Do niedawna firma ta była przedstawiana jako udziałowiec, teraz już jako partner. Ciekawe? Owszem i to bardzo! 
Jedno jest Pewne obaj Panowie - Burmistrz Miasta Sanoka i Prezes Tomoho Umeda wykształcenie i prawdopodobnie swoją znajomość wywodzą z Collegium Humanum. 
Z nadania Burmistrza Miasta Sanoka wszystkie osoby decyzyjne w SPGK Sp. z o.o. jak i Hydro Sanok Sp. z o.o. związane są z Hynfrą. Może czas pochylić się nad tak prostą sprawą, jak zabezpieczenie interesu mieszkańców? 
Tak naprawdę, Hynfra jest dotychczas tylko lub aż stroną umowy o współpracy w zakresie pozyskania partnera w realizacji projektu. Jej aportem do kapitału spółki Hydro Sanok miało być studium wykonalności dla „projektu wodorowego”, obecnie „ciepłowniczego”. To studium wykonalności przez długi czas było jak Yeti – nikt go nie widział, a wszyscy o nim mówili. Radni, których zaproszono na jego prezentację, zobaczyli teczki z rzekomym studium i zostali poinformowani, że jest to „własność intelektualna” firmy, która je wytworzyła. O dziwo, nie była to Hynfra, a inna spółka. Radni nie zapoznali się jednak ze studium, ponieważ musieliby podpisać oświadczenie zawierające klauzulę o karach, którym podlegaliby w przypadku wyjawienia tajemnicy. Przerazili się, zabrakło im odwagi. Pozostali z męczącym pytaniem w głowach: jakie to tajemnice zawiera ten dokument? 
Zgodnie z umową, pomiędzy SPGK, a Hynfrą (której to umowy jako radni nie widzieliśmy – tajemnica handlowa), studium wykonalności miało być wniesione jako aport do spółki Hydro Sanok, w zamian za objęcie przez Hynfrę 49% udziałów. 
Studium wykonalności zostało jednak wprowadzone do kapitałów Hydro Sanok 11 października za objęciem 27% udziałów przez BESS4 Sp. z o.o. 
Na jakiej podstawie, jeżeli ta spółka nie jest inwestorem? Pomimo, że prawdopodobnie nie było takiego warunku w umowie o współpracy, pojawiła się informacja: „studium zostanie przekazane, jeżeli Rada Miasta zgodzi się na dzierżawę ponad 100 ha gruntów, których właścicielem jest Miasto Sanok”. To nawet nie jest śmieszne, raczej tragicznie głupie! Przecież to byłoby kupienie kota w worku! Czy naprawdę powinniśmy to zrobić?
Co ciekawe, obecnie udziałowcami są: Hydro Sanok, której kapitał zakładowy wynosi 215 tys. zł, z czego SPGK Sp. z o.o. posiada udziały o wartości 148 tys. zł (68,8%) i BESS4 Sp. z o.o., poprzez wniesienie aportu tj. Studium Wykonalności, 58.250 zł (27,10%). Pozostaje jeszcze 8.750 zł (4,01%), których właściciela w rejestrach nie ujawniono. SPGK jest więc jeszcze udziałowcem większościowym! 
Co może się stać, gdy 49% udziałów obejmie inna spółka? SPGK straci pakiet większościowy na rzecz innych podmiotów. Podmioty te mogą objąć 53% udziałów, a miejska spółka komunalna, jaką jest SPGK, pozostanie z 47%. Niby nic złego? Jeżeli projekt zostanie zrealizowany w myśl studium wykonalności (którego nikt nie widział), rynek ciepła dla mieszkańców Sanoka może zostać przejęty przez prywatnego dostawcę. Tymczasem jesteśmy zabezpieczeni przez SPGK aż do roku 2035.  W tej sytuacji logicznym staje się pytanie: czy Hydro Sanok Sp. z o.o. to nie konkurencja dla SPGK Sp. z o.o. na rynku ciepłowniczym w Sanoku? 
Niezrozumiałym jest też, że nikt z władz Sanoka nie zainteresował się, jak ma być wycenione i odebrane studium wykonalności. Podawano kwoty milionowe, podczas gdy - zgodnie z aportem Studium - zostało wycenione na 58,25 tys. zł. Prawdopodobnie wpisano lakonicznie, że ma zostać wycenione po kosztach. Powstaje pytanie, czyich i jak określonych? Tak więc nie wiadomo czy studium będzie kosztować 58,25 tys. zł, czy też zostanie wycenione na 3 miliony? 
Na jednym ze spotkań szczytem niekompetencji wykazał się burmistrz Sanoka, który nie wiedział, kto jest udziałowcem spółki Hydro Sanok i w jakich parytetach. 
Dla laika może wydać się dziwne, że o tym piszę. Proszę jednak zwrócić uwagę, że w mediach, w których głośno o „wodorowym Sanoku”, mowa jest wyłącznie o samych potencjalnych sukcesach projektu. Nigdzie nie widzimy zagrożeń. Bajanie o wodorze, a coraz częściej już raczej o projekcie ciepłowniczym, ma również inną odsłonę. Ma ono odciągać mieszkańców od śledzenia bieżących problemów miasta. A tu problemem są narastające zobowiązania, wynikające z nieodpowiedzialnej polityki burmistrza, usprawiedliwianej co i rusz dynamicznym rozwojem Sanoka. 
Do dziś nikt z władz miasta i spółek miejskich nie przedstawił żadnych dokumentów, które opisywałyby „Projekt wodorowy vel ciepłowniczy”. Brak jest jakichkolwiek informacji o finansach projektu, brak harmonogramów. Nie jest realizowana „umowa o współpracy”. A po przeciwnej stronie narracja burmistrza, że obecna Rada Miasta to hamulcowi. 
Czas zadać sobie pytanie: czy taki projekt jest dla Sanoka potrzebny? Odpowiedź jest jedna. Tak! Jak zwykle jednak, diabeł tkwi w szczegółach. Musi on być prowadzony transparentnie dla mieszkańców miasta i dla ich przedstawicieli, jakimi są radni. Nie może być tak, że o dzierżawie gruntów dla spółki Hydro Sanok w ilości co najmniej 100 ha Rada Miasta będzie decydowała w oparciu o: „bo tak chce pan burmistrz”, ale w oparciu o rzetelnie przygotowany i przedstawiony projekt. Same zaklęcia i bajki nie wystarczą. Czy przeciętny Kowalski, chcąc uzyskać kredyt w banku, dostanie go na „opowiadanie”, które napisze? Nie! Dostanie, jeżeli przedstawi udokumentowane dochody lub racjonalny biznes plan (studium wykonalności). 

reklama


Miałem o tym nie pisać, ale muszę! 

W odniesieniu do artykułu „Projekt stabilny i przewidywalny”, jaki ukazał się w mediach społecznościowych: pseudonaukowy język z zapożyczeniami z angielskiego na pewno nie pomaga. Może komuś zaimponuje? Jednak jeszcze mieszkamy w Polsce i mówimy po polsku.
Kiedyś na języku polskim mieliśmy takie zagadnienie – rozbiór tekstu na czynniki albo jakoś tak…  

Cyt.: „Pamiętajmy o tym, co liczy się na koniec dnia, szczególnie dla inwestora – to po prostu wynik finansowy, który w tego typu projektach jest z góry wiadomy, ponieważ nie ma tak zwanych nieokreślonych czynników, czyli nie kupujemy energii z rynku, więc nie jesteśmy w ryzyku zmienności ceny. To jest projekt, którego głównym czynnikiem kosztowym jest po prostu amortyzacja. Czyli musimy spłacić nakłady inwestycyjne i to jest główny koszt działalności. W związku z tym wszystko, co się wiąże z cenami ciepła, energii, wodoru i tak dalej jest przewidywalne od pierwszego do dnia ostatniego okresu spłaty tego projektu”. 
Jako ekonomista i finansista, tej nowomowy nie rozumiem! Pani nauczycielka zawsze pytała.: „Co autor miał na myśli?” No i tu jest problem? Co? Czasem padało konkretne pytanie: „Kto jest podmiotem lirycznym? Inwestor?” To idźmy dalej. „Kto jest inwestorem?” Przypominam: miasto Sanok (jego mieszkańcy) – to oni ponoszą wszelkie ryzyka. 

Panie Prezesie (Umeda), Panie Burmistrzu, gratuluję dobrego samopoczucia w kreowaniu twierdzenia, że „w tego typu projektach wynik jest z góry wiadomy”. Przypomnę, że w tego typu projektach wynik może być oszacowany z pewnym prawdopodobieństwem w oparciu o założenia czy warunki brzegowe, jednak NIE w odniesieniu do ryzyk, które mogą wystąpić w czasie jego realizacji. Zapewne znane jest panu pojęcie ryzyk, jednak „nie pozostajemy w nim”, ale jesteśmy narażeni na ryzyka, a nie ryzyko, bo ryzyk jest więcej niż jedno. Zapytam. Czy ma pan pozwolenia na budowę? Na dzisiaj nie! To jest ryzyko, że spółka ich nie otrzyma i co wtedy?

Nie ma inwestycji! Czy odniesienie do tego jednego ryzyka jest w studium wykonalności? Amortyzacja rzeczywiście generuje strumień pieniądza, ponieważ nie jest wydatkiem, a jest kosztem! Jednak, aby wystąpiła amortyzacja, musi pan zainwestować kapitał, a tu występują ryzyka jego pozyskania. Czy w studium wykonalności jest coś na ten temat? To, że należy spłacić nakłady inwestycyjne, to pewne jak 2+2=4. To prawda. Czy w studium wykonalności oszacowane są nakłady inwestycyjne? Śmiałbym jednocześnie zwrócić pana uwagę na to, iż „przewiduje wróżka”, a szacuje np. inwestor. Ilość czynników ryzyka nie pozwala na twierdzenie „że wszystko jest przewidywalne”. 
To takie trochę żarty semantyczne (składniowe), ale Pan chyba również żartuje, wypowiadając się w taki sposób…

KONKLUZJA; 

Tej wielkości projekt jest Sanokowi bardzo potrzebny! Przede wszystkim, aby wyrwać miasto ze spirali długów. Jednak musi on być zrealizowany w oparciu o sprawdzonych, twardo stąpających po ziemi partnerów, dla których umowa jest umową, a jej realizacja podstawą do działania. Ilość niewiadomych dla projektu i brak informacji ze strony „integratora” na dzień dzisiejszy stawiają pod znakiem zapytania możliwość jego realizacji. 
Niezwykle istotną rolą, jaką ma do odegrania burmistrz, jest przywrócenie relacji zaufania. Zaufania, którego dzisiaj nie ma. Nie można oszukiwać radnych i wprowadzać mieszkańców Sanoka w błąd. 

reklama

Radny miejski 
Robert Płaziak 

Z wykształcenia magister inżynier budownictwa, ekonomista, audytor, biegły w zakresie przestępstw i nadużyć gospodarczych oraz analizy finansowej, doktor z zakresu ekonomii i finansów SGH w Warszawie, MBA w tym Uniwersytet SWPS w Warszawie. Od wielu lat praktyk i ekspert w zakresie zarządzania w obszarze podmiotów publicznych (szpitale i JST) jak i niepublicznych w tym w zakresie finansów. Autor i niejednokrotnie realizator kilkudziesięciu projektów inwestycyjnych w tym z wykorzystaniem środków UE (łączna wartość zrealizowanych projektów ponad 160 mln zł). Audytor (łączna wartość analiz i audytów w ostatnich 3 latach ponad 3,8 mld zł). Adiunkt i wykładowca na wyższych uczelniach, autor opracowań naukowych i współorganizator kongresów międzynarodowych. Założyciel i członek organizacji pomocowych, stowarzyszeń. 

reklama

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo