reklama

W Katowicach 6-0 dla GKS-u. Wynik mówi wszystko

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

W Katowicach 6-0 dla GKS-u. Wynik mówi wszystko - Zdjęcie główne
Autor: M.Korzeniowska

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportRozegrany awansem mecz z GKS-em nie był dla gości udanym występem. W zasadzie po I tercji było już po meczu, gdyż goście przegrali ją 4-0. W rekordowym czasie 7 sekund stracili już pierwszą bramkę. Zresztą trudno było oczekiwać w Katowicach jakiejś niespodzianki, zwłaszcza, że do kontuzjowanego Karnasa, dołączyli jeszcze: Biłas i Fus. Gospodarze górowali nad rywalem techniką i szybkością rozgrywanych akcji. W bramce bezbłędnymi interwencjami popisywał się Murray, nie dopuszczając sanoczan do zdobycia choćby honorowej bramki.
reklama

GKS KATOWICE – TEXOM STS SANOK 6-0 (4-0, 1-0, 1-0)

Bartosz Fraszko-Grzegorz Pasiut-Patryk Wronka (0.07)
Christian Mroczkowski-Stephen Anderson (10.50)
Pontus Englund-Grzegorz Pasiut (15.29)
Marcus Kallionkieli-Travis Verveda-Kacper Maciaś (19.13)
Dante Salituro-Mychaił Kowalczuk-Ben Sokay (34.02)
Grzegorz Pasiut-Patryk Wronka

GKS: Murray – Verveda, Maciaś; Wronka, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Koponen; Michalski, Kallionkieli, Salituro – Runesson, Englund; Mroczkowski, Anderson, Sokay – Jakub Hofman, Chodor; Jonasz Hofman, Dawid, Kowalczuk.

TEXOM STS: Salama (od 10.51 Świderski) – Tamminen; Strzyżowski, Huhdanpaa, Bukowski – Karlsson, Florczak; Dobosz, Sienkiewicz, J. Musioł – Rocki, D. Musioł; Dulęba, Bryzgałow, Filipek – Niemczyk, Czopor; Ginda.

reklama

SĘDZIOWALI: Wojciech Czech-Rafał Noworyta oraz Mateusz Kucharewicz-Artur Hyliński.
KARY: 8-10 minut.
STRZAŁY: 15-30.

Pierwsza akcja gospodarzy zakończyła się jedną z najszybciej strzelonych bramek w THL, a nastąpiło to już w 7 sekundzie spotkania. Nie dość, że trudny przeciwnik, obcy lód, to jeszcze takie otwarcie! 6 minuta przyniosła dalszy ciąg nieszczęść, a były to kary nałożone niemal równocześnie na dwóch sanockich zawodników: Strzyżowskiego (za uderzanie kijem) i Huhdanpę (zagranie wysokim kijem). I tu kolejne zaskoczenie. Grając przez dwie minuty z przewagą dwóch zawodników wicemistrzowie Polski nie potrafili udokumentować tego choćby jednym golem. Za to, tuż po zakończeniu odsiadki sanoczan, mogli stracić bramkę. Wyjeżdżając z boksu kar Strzyżowski uciekł z krążkiem, lecz będąc w sytuacji sam na sam, przegrał pojedynek z Murrayem.

reklama

Szybko się to zemściło. W 10.50 min. pięknym uderzeniem ze środka tercji obronnej STS-u popisał się Mroczkowski. Krążek, obijając słupek, zameldował się w bramce Salamy. W momencie obrony bramkarz gości musiał odnieść jakąś kontuzję, gdyż utykając zjechał z lodu, a jego miejsce zajął Świderski. W 14 min. sanoczanie dwukrotnie skontrowali przeciwnika. Najpierw po strzale Dobosza Murray na raty złapał krążek, a chwilę po tym bramkarz GKS-u świetnie interweniował po strzale D. Musioła. W 16 min. gospodarze podwyższyli prowadzenie na 3-0. Gola zdobył Englund strzałem z niebieskiej, Świderski spóźnił się z interwencją i bramka ta w pewnym sensie obciąża konto sanockiego bramkarza. Gola „do szatni”, na 4-0, strzelił w 20 min. Kallionkieli, przecinając krążek po strzale Vervedy.

Goście pokazali, że potrafią grać lepiej

reklama

Strata 4 bramek w 1 tercji nie podziałała na gości deprymująco. Drugą odsłonę to oni rozpoczęli lepiej i już w 21 min. mogli odnotować zdobycie honorowej bramki. Dwójkową akcję strzałem zakończył Huhdanpaa, ale Murray wykazał się znakomitym refleksem i nie dopuścił do straty gola. W rewanżu świetną interwencją popisał się Świderski, broniąc w bardzo trudnej sytuacji strzał Andersona. Odpowiedzią był kąśliwy strzał z dystansu Karlssona, po którym Murray zdołał odbić krążek do boku. W tej samej minucie obronił też strzał Gindy z backhandu.

Gdy w 25 min. Kallionkieli otrzymał karę 2 minut za uderzanie, śmielej ruszyli na przeciwnika goście. W krótkim czasie wypracowali świetną sytuację, która powinna przynieść im bramkę. Niestety, mając przed sobą pół bramki odsłoniętej, J. Musioł nie trafił w krążek. Potem Karlsson dwukrotnie próbował pokonać Murraya, ale sztuka ta mu się nie udała. Gdy w 27 min. gospodarze znów grali w osłabieniu (Mroczkowski za spowodowanie upadku), przed szansą na umieszczenie krążka w siatce stanął Strzyżowski, ale minimalnie przestrzelił. Po nim sztuki tej próbował Dobosz, strzelając z backhandu, ale obrona tego strzału nie sprawiła kłopotu Murrayowi.

reklama

W 31 min. szybką, techniczną akcją popisał się Jonasz Hofman, ale minimalnie chybił. W 31.07 min. sędzia ukarał Strzyżowskiego, z czym trudno się było zgodzić, lecz i tym razem gospodarzom nie udało się strzelić gola grając w przewadze. Zrobili to natomiast 3 minuty później po szybkiej akcji zespołowej. Strzał Kowalczyka zdołał odbić do boku Świderski, tam przejął krążek Salituro, odwrócił się i skierował gumę między parkanami bramkarza STS-u. W ostatniej minucie świetne podanie pod bramkę GKS-u posłał Florczak, ale minimalnie nie sięgnął krążka Bukowski.

Tercja bez fajerwerków

Od początku III odsłony zarysowała się przewaga gospodarzy. To oni częściej byli przy krążku, częściej konstruowali akcje ofensywne. W 41 min. ze środka tercji obronnej gości mocno uderzył Fraszko, ale obrona Świderskiego była jeszcze ładniejsza. 3 minuty później na bramkarza STS-u jechali: Englund z Wronką. Ten pierwszy zachował się zbyt egoistycznie, sam decydując się na strzał, ale bramkarz gości nie dał się pokonać.

W 45 min. sprytny strzał zza obrony jednego z hokeistów GKS-u oddał Karlsson, lecz Murray jeszcze raz wykazał się znakomitą czujnością. W dwóch kolejnych interwencjach błysnął z kolei Świderski. W 46 min. wygrał wojnę nerwów w pojedynku z Jonaszem Hofmanem, a dwie minuty później wybronił „setkę” Mroczkowskiego. W 51 min. chwila nieuwagi sanockiej defensywy kosztowała gości utratę szóstej bramki. Wronka idealnie wypuścił w bój Pasiuta, a ten precyzyjnym uderzeniem posłał krążek do siatki między parkanami Świderskiego.

W 57 min. Strzyżowski został jeszcze raz ukarany za (rzekome) natarcie, ale i tym razem gospodarze nie potrafili wykorzystać liczebnej przewagi. Mecz zakończył się ładnym uderzeniem Wronki, obronionym przez Świderskiego, który mimo dwóch bramek „do obronienia” był mocną stroną drużyny z Sanoka.

Źle to wygląda, jak się patrzy na wynik 6-0. Ale mimo tego, nie był to najgorszy występ sanockiej młodzieży. Dzielnie stawiała opór faworytowi, nie załamując się po mocnym uderzeniu gospodarzy w 1 tercji. Szkoda, że „Jasiek murarz” miał dobry dzień, bo naprawdę zasłużyli na zdobycie jednej, dwóch bramek. Teraz sanoczan czeka bardzo trudny pojedynek z rozpędzonym Zagłębiem, które zadziwia z meczu na mecz. Jak będzie w piątek w Sanoku? Przyjdźcie Państwo, najlepiej sami zobaczcie, a przy okazji podopingujecie naszym!

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo