Grając trzema formacjami, młodzi sanoczanie walczyli bardzo dzielnie do samego końca, zmuszając faworytów do maksymalnego wysiłku. Tak było w środę, nie inaczej w czwartek. O podejściu do meczu najlepiej świadczy fakt, że do 25 minuty sanoczanie prowadzili z GKS-em 1-0! Brawo! Brawo! Brawo!
TEXOM STS SANOK – GKS TYCHY 1-5 (1-0, 0-3, 0-2)
1-0 Karol Biłas-Konrad Filipek-Bartosz Florczak (13.58)
1-1 Mark Viitanen-Alan Łyszczarczyk-Filip Komorski (24.26, 5/4)
1-2 Jere Matias Alanen-Jan Krzyżek-Mark Viitanen (27.09)
1-3 Dominik Paś-Joona Monto-Bartłomiej Pociecha (32.18)
1-4 Bartłomiej Jeziorski-Joona Monto-Dominik Paś (44.05)
1-5 Dominik Paś-Bartłomiej Pociecha (58.10, 5/4)
TEXOM STS SANOK: Świderski – Biłas, Florczak; J. Bukowski, Sienkiewicz, Filipek – D. Musioł, Niemczyk; Kowalczuk, Bryzgałow, K. Bukowski – Hrużek, Ginda; Fus, Dulęba, Czopor. Trener: Bogusław Rąpała.
GKS TYCHY: Lewartowski – Viinikainen, Bryk; Paś, Monto, Jeziorski – Kaskinen, Sobecki; Łyszczarczyk, Komorski, Kucharski – Ciura, Pociecha; Viitanen, Jere Matia Alanen, Krzyżek – Bizacki, Larionovs; Turkin, Gościńki. Trener: Pekki Trikkonen.
SĘDZIOWIE: Marcin Polak, Rafał Noworyta (główni), Artur Hyliński, Piotr Kot (liniowi). KARY: 8-2 minuty. WIDZÓW: 1.500.
Dobry, szybki początek z obydwu stron. Już w 3 min. sam na sam z Świderskim wyszedł Kucharski, ale bramkarz sanocki skrócił kąt i krążek po jego kiju minął bramkę. Chwilę po tym krążek po ostrym strzale Bryka schwycił do raka „Świder”, dając sygnał, że tanio skóry nie sprzeda. Przekonał się o tym szybko Paś w 10 min, przegrywając z nim pojedynek jeden na jeden, a niedługo po tym Jeziorski, który już był pewny swego, a świetna interwencja Świderskiego zmusiła go do zmiany zdania.
Sanoczanie odpowiedzieli kilkoma kontratakami. W 12 min. groźny strzał oddał K. Bukowski, jednak krążek, po rękawicy Lewartowskiego, minął światło bramki. W 13 min. z kąta kąśliwie uderzył Filipek, ale bramkarz GKS-u zdołał zamrozić krążek. Zapachniało bramką. I padła ona w 14 min. Krążek do Filipka zagrał Florczak, ten odegrał go do Biłasa, który precyzyjnym strzałem w róg bramki pokonał Lewartowskiego.
Czy można było sobie wymarzyć lepsze otwarcie? W 15 min. pojechał na bramkę GKS-u Fus, ale bramkarz tyski nie dał się oszukać. W ostatnich minutach goście przyspieszyli, chcąc przynajmniej doprowadzić do remisu. Na bramkę gospodarzy strzelali: Larionovs (16 min), Bryk (18), Krzyżek i Alanen (19), we wszystkich przypadkach świetnie interweniował Świderski. Tercja wygrana z GKS-em Tychy stała się faktem!
Po co ta kara?
Goście ruszyli do odrabiania straty. W 22 min. Viinikainen huknął z niebieskiej, jednak Świderski, mimo zasłony, wykazał dużą czujność. Przy strzale Kaskinena z pola bulikowego pewnie odbił krążek do boku. Aż nadeszła pechowa 24 minuta, gdy po wznowieniu Bryzgałow nakrył krążek ręką, co sędziowie uznali za opóźnianie gry, nakładając na niego karę 2 minut.
Minutę później pod sanocką bramką zrobił się potworny kocioł. Goście strzelali na bramkę, a krążek odbijany kilkakrotnie wracał do nich. Przy czwartej dobitce Viitanena już nie wrócił, lecz wylądował w siatce. W 28 min. górnicy objęli prowadzenie. Strzelcem gola był Alanen, który z bliskiej odległości idealnie przymierzył w samo okno, a Świderski minimalnie się spóźnił z reakcją i nie zdążył zatrzymać krążka.
Mocną odpowiedzią na stratę gola było uderzenie K. Bukowskiego w 30 min, po którym Lewartowski zdołał szczęśliwie odbić krążek barkiem, zapobiegając najgorszemu. W 33 min. goście rozegrali znakomitą bilardową akcję, w której na bramkę rywala strzelali: Pociecha i Monto, krążek wracał do nich, aby wylądować na kiju Pasia, który z dużego kąta wpakował go do bramki. To był trzeci gol tyszan w tej tercji, który pozwolił im głęboko odetchnąć i nabrać przekonania, że już nic złego nie może się wydarzyć.
Gramy do końca, panowie, gramy do końca…
Górników wcale nie zadawalało prowadzenie 3-1. Od początku ruszyli do ataku. W 41 min. ostry strzał Jeziorskiego z dystansu fantastycznie wybronił Świderski. Minutę później bramkarz STS-u w ostatnim momencie zablokował uderzenie Kucharskiego. Ale w 44.05 min. był bezsilny po perfekcyjnej akcji zespołowej GKS-u, zakończonej precyzyjnym strzałem Jeziorskiego. Prowadząc 4-1 goście nadal naciskali na przeciwnika. Ich ataki były jeszcze mocniejsze, gdy na ławkę kar powędrował Florczak (atak kijem trzymanym oburącz).
Bliski podwyższenia wyniku był Jeziorski, a zaraz po nim Viitanen, w obydwu przypadkach górą był Świderski. W 48 min. skontrował rywali K. Bukowski, popisując się szybkim rajdem i strzałem na bramkę, jednak Lewartowski zachował pełną czujność. Od 50 do 55 minuty goście urządzili sobie prawdziwy festiwal strzelecki. Rozpoczął go Ciura, po którym „prali” na sanocką bramkę: Jeziorski, Alanen i Larionovs. Wszystkie te przypadki były popisem znakomitych interwencji Świderskiego, a po ostatniej z nich (po strzale Larionovsa) widownia nagrodziła sanockiego bramkarza owacją na stojąco!
Huragan wiejący od Tych przerwała ładna akcja Biłasa, która o mały włos nie zakończyłaby się golem dla gospodarzy. Sanoczanie poczuli wiatr w plecy i śmiało ruszyli na przeciwnika, z wiarą, że 4-2 byłby lepszym wynikiem niż 4-1. I kto wie, jakby się to skończyło, gdyby nie kara nałożona w 58 min. na J. Bukowskiego. Przewaga liczebna zachęciła do ataku gości. Potrzebowali 15 sekund, aby zdobyć piątego gola. Krążek odbity przez Świderskiego po strzale Pociechy dopadł Paś i pewnie umieścił go w sanockiej bramce.
https://www.tiktok.com/@user/video/7476368633812372758
Od autora: I to był koniec rozgrywek play-off dla sanockiej młodzieży. Powalczyli z najmocniejszym przeciwnikiem THL honorowo, dając z siebie wszystko. Za wyjątkiem jednego pechowego meczu w Tychach (13-1), w trzech pozostałych pokazali lwi pazur i ogromną waleczność. Zwłaszcza w meczach przed własną widownią, które były naprawdę dobrymi widowiskami. Mecze play-off pozwoliły odkryć talent i klasę Filipa Świderskiego, wcześniej skazywanego na rezerwę. Dało się też zauważyć, że młodzież nam okrzepła.
Pokazali się bracia Bukowscy, z meczu na mecz coraz lepiej grał Sienkiewicz. w obronie można było liczyć już nie tylko na reprezentacyjną parę: Florczak, Biłas, ale duże postępy widać było u Niemczyka i D. Musioła. Szkoda, że rozstali się z drużyną: Karnas, Rocki i Wiszyński, ale jest nadzieja, że wkrótce do niej powrócą. I o tym trzeba myśleć już dziś! Nie w czerwcu, czy w lipcu, czego najbardziej boją się sympatycy sanockiego hokeja, którzy dziś żegnali się słowami: „miejmy nadzieję, że to nie był ostatni mecz sezonu, a nie ostatni w historii STS-u!”
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.