Reklama

Sanocki hokej. Po co te lamenty

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Sport Wczorajsza przegrana hokeistów z JKH Jastrzębie pokazała prawdziwe oblicze kibiców, ujawniając, że nie wszyscy są z drużyną „na dobre i na złe”. Miejsce zachwytów przejęły utyskiwania i krytyczne komentarze, iż był to najgorszy występ sanoczan w całej rundzie.

Nie spotkałem się natomiast z opinią, że graliśmy z aktualnym brązowym medalistą PHL i przegrana 2-1 nie powinna być uznawana za blamaż. Nikt już nie pamięta, że jeszcze niedawno za sukces uważano już sam fakt wystartowania sanockiej drużyny w rozgrywkach PHL. Dziś czwarte miejsce po pierwszej rundzie niektórzy oceniają krytycznie.

– Liga jest wyrównana, o czym najlepiej świadczą wyniki. W porównaniu do takich drużyn, jak: GKS Tychy, czy JKH Jastrzębie, my zaczęliśmy dobrze. Jako jedyni pokonaliśmy mistrza Polski GKS Katowice, wygraliśmy na wyjeździe z GKS-em Tychy, co uznano za jedne z większych niespodzianek zakończonej pierwszej rundy. Naprawdę, nie widzę powodów, aby się biczować. Przegrane jedną bramką z JKH Jastrzębie i Energą Toruń, czy dwoma z Unią i Cracovią, wstydu nam raczej nie przynoszą.

– mówi prezes STS Michał Radwański.

- Kibice, jak to kibice, zachłysnęli się wygraną w Tychach i w Sanoku z Katowicami i już pojawiły się hasła: „Idziemy na mistrza!” Zupełnie nie wzięli pod uwagę tego, że słabszy start JKH i GKS-u Tychy, a po części Energy Toruń, nie oznacza, że te zespoły stać na znacznie więcej, że ich ambicje nadal sięgają miejsca w ścisłej czołówce, z koroną mistrzowską włącznie. I to już zaczyna być widoczne w postawie tych zespołów i wynikach, jakie obecnie osiągają. Musimy mieć więc świadomość, że o zwycięstwa będzie jeszcze trudniej, niż miało to miejsce w pierwszej, całkiem dobrej dla nas rundzie – ocenia Sebastian Królicki, redaktor naczelny portalu HokejNet. – Ja widzę progres w grze w porównaniu do naszej drużyny z ostatnich dwóch sezonów i to mnie cieszy – dodaje.

Czwarte miejsce Marmy Ciarko STS Sanok na mecie pierwszej rundy i 12 zdobytych punktów (4 zwycięstwa i 4 porażki) to naprawdę dobry wynik. Chociaż był moment, że liczyliśmy na więcej. O ile trudno było spodziewać się wygranej w Oświęcimiu, to wydawało się, że pokonanie JKH przed własną publicznością jest w naszym zasięgu. Wówczas zakończylibyśmy rundę z 15 punktami, co dawałoby nam znakomite 3 miejsce! Tymczasem sztuka odprawienia z kwitkiem Jastrzębia sanoczanom się nie udała i trzeba było poskromić apetyty. – Można czuć pewien zawód, że nie wygraliśmy z JKH, ale trzeba też zważyć, iż jest to trzeci zespół w kraju, zespół doświadczony, świetnie poukładany przez trenera Kalabera, co widzieliśmy we wczorajszym pojedynku. Jednak mimo wszystko uważam, że w Sanoku powinniśmy byli dać mu radę. Nie udało się, szkoda! – mówi prezes M. Radwański. Jego zdanie podziela redaktor Sebastian Królicki. – Także odczuwam pewien niedosyt, gdyż nie potrafiliśmy kilkoma szybkimi podaniami przedzierać się przez zasieki obronne rywala. Sztuka ta świetnie wychodziła nam w zwycięskim meczu z GKS-em Katowice. Ale mecz meczowi nie jest równy – stwierdza.  

Oceniając wyniki pierwszej rundy, trzeba też pamiętać, że pięć meczów rozegraliśmy w niej u siebie i trzy na wyjeździe. W drugiej będzie odwrotnie: trzy u siebie (z GKS-em Tychy, Energą Toruń i Unią Oświęcim) i aż pięć na wyjeździe. Tym samym będzie trudniej. Należy się też spodziewać, iż do gry włączą się ci, którzy źle rozpoczęli sezon, a więc: JKH Jastrzębie i GKS Tychy. Trzeba bowiem wiedzieć, że stawką dwóch pierwszych rund jest udział w rozgrywkach Pucharu Polski. Dostąpią tego drużyny, które po drugiej rundzie uplasują się na pierwszych czterech miejscach. Pewne swego mogą być w zasadzie dwie drużyny: GKS Katowice i Unia Oświęcim, które wyraźnie odskoczyły rywalom. O kolejne dwa miejsca walczyć będą wszystkie pozostałe, może poza Podhalem i Zagłębiem, choć ich też nie można już dziś skazywać na przegraną.

Atmosfera w sanockiej drużynie jest dobra. Zawodnicy i szkoleniowcy zapowiadają, że walczyć będą o każdy punkt i bardzo chcieliby znaleźć się w „pucharowej czwórce” na koniec drugiej rundy. Bardzo liczą na pomoc swoich wiernych, najlepszych w Polsce kibiców, prosząc ich, aby nie tracili wiary i wspierali ich równie mocno, jak do tej pory. 

A pierwszą okazją ku temu będzie już piątkowy mecz (7 bm.) z GKS-em Tychy w Arenie. Rywal niewątpliwie będzie chciał się odkuć za przegraną w Tychach (5-4), zwłaszcza, że po słabszym początku, zaczyna nabierać wiatr w żagle, co pokazał w ostatnim meczu, wygrywając w Toruniu 6-5 (w rzutach karnych). A w niedzielę (9 bm.) sanoczan czeka wyjazd do Oświęcimia. 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy