Piotr Michalski jechał w parze numer dziewięć z Austriakiem Gabrielem Odorem. Podczas zmiany torów rywal zajechał Polakowi drogę, co zmusiło Michalskiego do gwałtownego zwolnienia, aby uniknąć kolizji.
Ten incydent całkowicie wybił Polaka z rytmu i pozbawił go szans na wysoką lokatę. Pomimo złożonego protestu, czas uzyskany na mecie (1:10,02) pozostał jego oficjalnym wynikiem, co dało mu odległą pozycję w klasyfikacji końcowej. Austriak za swoją pomyłkę, niezgodną z regulaminem, zostanie zdyskwalifikowany. Michalski, który na poprzednich igrzyskach w Pekinie był czwarty, tym razem nie zdołał nawiązać walki o czołówkę ze względu na splot nieszczęśliwych okoliczności.
Łyżwiarz z Sanoka mógł złożyć prostest i pojechać jeszcze raz, ale zrezygnował z tego. Polak w rozmowie z dziennikarzem TVP Sport uzasadnił powody swojej decyzji.
- Znam swoje ciało i wiem w jakim tempie bym pojechał po raz drugi. Nie byłby to wynik godny reprezentanta Polski - powiedział Michalski.
Zawody zdominował Amerykanin Jordan Stolz, który zdobył złoty medal, ustanawiając nowy rekord olimpijski. Bardzo blisko życiowego sukcesu był inny reprezentant Polski, Damian Żurek, który zajął 4. miejsce, tracąc do brązowego medalu zaledwie 0,07 sekundy.
Michalski po raz drugi we Włoszech wystartuje w sobotę, 14 lutego.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.