JKH GKS JASTRZĘBIE – TEXOM STS SANOK 3-0 (1-0, 1-0, 1-0)
1-0 Teemu Pulkkinen-Hannu Kuru (18.07)
2-0 Mark Kaleinikovas-Jakub Żurek, Aleksi Makela (28.08)
3-0 Jakub Żurek-Hannu Kuru-Michał Zając (52.16)
JKH: Miarka – Blomberg, Makela; Kaleinikovas, Kuru, Pulkkinen – Żurek, Bagin; Kasperlik, Rac, Ślusarczyk – Kunst, Hanzel; Urbanowicz, Kiełbicki, Sołtys – Górny, Onak; Zając, Ł. Nalewajka, R. Nalewajka.
TEXOM STS: Biłas, Florczak; Bukowski, Karnas – Karlsson, Tamminen; J. Musioł, Filipek – D. Musioł; Czopor, Sienkiewicz, Dobosz – Ginda, Niemczyk; Gurshman, Bryzgałow, Fus.
SĘDZIOWIE: Marcin Polak, Bartosz Suski oraz Mateusz Kucharewicz, Igor Dzięciołowski.
KARY: 16-41 minut (w tym 25 min. dla K. Filipka). STRZAŁY: 38-14. WIDZÓW: 460.
Pozbawieni sporej siły ognia – bez Huhdanpy, Strzyżowskiego, Dulęby i Rockiego – sanoczanie przyjęli taktykę gry defensywnej, wybijając gospodarzy z uderzenia. Pierwsze groźniejsze ataki JKH – w 4 min. strzały Kaleinikovasa i Kasperlika – z klasą wybronił Salama. Jastrzębianie nie potrafili przełamać obrony rywala nawet podczas gry w przewadze (w 7 min. Makela i w 14 – Rac).
Identycznie goście. Grając pięciu na czterech (od 9.38 min.) ani raz nie zagrozili bramce strzeżonej przez Miarkę. Zapachniało golem dopiero w 15 min., gdy uciekł obrońcom STS-u Kiełbicki, ale uratował sytuację znakomitą interwencją Salama. W tej samej minucie z okolic prawego bulika z nadgarstka pociągnął Florczak, ale krążek na raty wybronił Miarka.
W 17 min. ze skrzydła uderzył Bukowski, lecz obrona tego strzału nie sprawiła kłopotu goalkeeperowi gospodarzy. W 19 min. bliski powodzenia był Ł. Nalewajka, ale wyprzedzony został przez Salamę. Kilka sekund później hokeiści JKH mogli podnieść ręce w górę. Po wygraniu wznowienia Kuru przekazał krążek do Pulkkinena, a ten zjechał do środka, skąd precyzyjnie przymierzył w samo okno sanockiej bramki. Jastrzębianie poszli za ciosem. Przez minutę kotłowało się pod bramką Salamy, ale nic nie zwojowali.
Zamiast 1-1, zrobiło się 2-0
W 23 min. Ginda pognał środkiem, minął dwóch przeciwników, ale nie zdołał z tego zrobić użytku. Potem sypnęło karami. Najpierw powędrował na ławkę kar Bagin (24.41 min.), po chwili dołączył do niego Biłas (25.44), a następnie Sienkiewicz (26.05).W efekcie jastrzębianie przez 50 sekund grali w podwójnej przewadze, ale nawet wtedy nie potrafili udokumentować tego zdobyciem bramki. W 28 min. goście stanęli przed szansą na wyrównanie. Z indywidualną kontrą uciekł rywalom Biłas. Pojechał sam na sam z Miarką, strzelił, ale krążek trafił w kask bramkarza JKH i poszybował poza bramkę.
Zamiast 1-1, kilkanaście sekund później było 2-0. Kaleinikovas otrzymał od Żurka krążek na czystą pozycję i z bliskiej odległości potężnie huknął w krótki róg, trafiając idealnie. Potem gospodarze próbowali wykorzystać grę w przewadze (w 30.51 min. Gurshman), ale strzały Bagina i Hanzla pewnie wyłapał Salama.
Równie nieskutecznie grali w przewadze sanoczanie (33.59 min. Kuru). W 37 min. z niebieskiej huknął Niemczyk, ale Miarka nie dał się zaskoczyć. W końcówce (39 min.) bliski szczęścia był Kunst, lecz jego mocny strzał po lodzie bezbłędnie wybronił parkanem bramkarz STS-u.
Najbrzydsza tercja meczu
Trzecia tercja rozpoczęła się dość niezwykle od ataku trzech hokeistów JKH na jednego bramkarza przeciwnika. Całym pięknem tej akcji była parada Salamy, która zapobiegła utracie bramki. W 42.55 min. za natarcie powędrował na ławkę kar Bryzgałow, ale i tym razem jastrzębianom nie udało się zamienić gry w przewadze na bramkę.W 47.11 min. nie popisał się Filipek, przypuszczając brutalny atak z tyłu na Blumberga. Zawodnik JKH natychmiast trafił pod opiekę lekarza, a krewki napastnik STS-u prosto do szatni, jako że otrzymał od sędziów w pełni zasłużoną karę meczu (5+20). Tym razem gospodarze mieli aż pięć minut, aby trafić do siatki rywala. Nic z tego.
Goście bronili się dzielnie, ale też ataki gospodarzy były wyjątkowo nieporadne. Jedyny groźny strzał oddał Ł. Nalewajka, ale kolejną świetną interwencją popisał się Salama. Pięć sekund po wejściu na lód piątego zawodnika STS-u gospodarze zdobyli trzecią bramkę. Z dystansu, spod niebieskiej, mocno strzelił Kuru, pod bramką krążek strącił Żurek i Salama był bez szans na obronę.
W 55 min. kąśliwie strzelił z prawego bulika Karnas, ale Miarka zdołał odbić krążek do boku. W 55.47 min. sędzia ukarał dwóch hokeistów JKH (Kalainikiovasa i Górnego) i jednego STS-u (Gindę). Jeszcze raz potwierdziło się, że w tym meczu nie zdobywa się bramek podczas gry w przewadze.
W 60 min. Salama wygrał pojedynek z Urbanowiczem, udowadniając, że był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem w drużynie Texom STS-u. To m.in. przez niego trenera JKH Roberta Kalabera mecz ten kosztował sporo nerwów. Jeszcze na 3 sekundy przed końcową syreną na ławkę kar sędzia odesłał Fusa, nakładając na niego podwójną karę (4 minuty) za atak kijem trzymanym oburącz i niesportowe zachowanie się.
To był jeden z najbrzydszych meczów w wykonaniu sanockiej drużyny. Sporo kar, mnóstwo niecelnych podań, ogromne problemy z wejściem do strefy obronnej przeciwnika. Zagrożenie dla bramki rywala prawie żadne. I tylko niewielkim usprawiedliwieniem jest brak kilku zawodników z podstawowego składu.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.