Reklama

Michał Knapp: Mam nadzieję, że Ice Speedway powróci na stałe do Sanoka [WYWIAD]

Opublikowano: sob, 19 lut 2022 08:10
Autor: | Zdjęcie: Speedway events

Michał Knapp: Mam nadzieję, że Ice Speedway powróci na stałe do Sanoka [WYWIAD] - Zdjęcie główne

Michał Knapp | foto Speedway events

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Mieliśmy okazję porozmawiać z Michałem Knappem, jedynym reprezentantem Polski w Ice Speedway. Zawodnik zdradził nam wiele historii z Mistrzostw, treningów i życia. Serdecznie zapraszamy do lektury

Jak wyglądają treningi do Ice Speedway? Zwłaszcza te końcowe, kiedy do startów w Mistrzostwach zostaje tydzień, trzy dni czy nawet ostatnie kilka godzin przed zawodami?

Na pewno zwiększa się intensywność pracy nad motocyklem. Dostrojenie sprzętu na ostatni guzik, to rzecz jakiej poświęca się najwięcej czasu przed zawodami. To nie jest prosta sprawa, by motocykl przygotować tak, by wyciągnąć z niego jak najwięcej. Jeśli chodzi o intesywność treningów na torze, to nie ma zbyt dużej różnicy. Ja sam nie zwiększam intensywności chociażby treningu fizycznego, żyje jak co dzień i staram się dawać z siebie wszystko co potrafię. 

Kilka dni przed wyjazdem, na pewno staram się poświęcić czas swoim córkom, narzeczonej, rodzinie. Wiadomo, że tego czasu często brakuje. Na co dzień pracuje oczywiście zawodowo, Ice Speedway w Polsce i ogólnie na świecie nie jest jakąś mega popularną dziedziną sportu, no może w Rosji jest inaczej, tam dużo zawodników ma dobre pieniądze z tej odmiany żużlu. Mi samemu zdarzyło się dzień przed wyjazdem odwieźć córkę do przedszkola, wrócić do majstrowania przy motocyklu, jakieś zadania domowe zrobić, do tego jakiś trening i czas tak zleciał, że na 18:00 spóźniłem się do pracy, więc staram się jednak te chwile przed zawodami poświęcić rodzinie.

 

Jak dużą rolę odgrywa Twoim zdaniem sam sprzęt? Wiadomo, jak niektórzy mówią o żulu i formule wyścigowej - Im więcej pieniędzy na sprzęt, tym wyższe miejsce zajmiesz- jak dużo jest w tym prawdy? 

 

Wydaje mi się, że nawet 70%, a może i 80% sukcesu zawodników, to przede wszystkim dobry, sprawny i odpowienio spasowany oraz przygotowany do startu sprzęt. Nie ma co ukrywać, że to jaki masz motor odgrywa ogromną rolę podczas wyścigu. Pozostałe te 20% czy 30% to takie czynniki jak chociażby: talent, chłodna głowa, rozjeżdżenie i dopasowanie się do samego motocykla. To ostatnie jest też szczególnie ważnym aspektem, jeżeli chodzi o zawody. Jeżeli ktoś długo nie jeździ i nagle wsiądzie na najlepszy motor na świecie, to jakiego talentu i umiejętności by nie miał, to i tak nie pójdzie mu zbyt dobrze, no chyba, że ktoś jest naprawdę wybitny albo będzie miał ogromne szczęście. Czucie motocykla to naprawdę ważna sprawa, zwłaszcza jeśli za chwilę masz zawody. 

Sprzęt zatem odgrywa dużą rolę i jest w tym dość sporo prawdy, że lepszy sprzęt to często lepszy wynik w konkursie. Pamiętajmy jednak, że motocykl nie pojedzie sam, ktoś tą maszyną musi jedank dowodzić i czasem najmiejszy szczegół ludzki przesądzi o wyniki zawodów.

Jaki sprzętem Ty jeździsz?

Ja mam dwa motocykle, niedawno też otworzyłem zbiórkę na trzeci. Chcemy zakupić sprzęt, który będzie nowszą konstrukcją, nie będę ukrywał, że moje aktualne pojazdy trochę lat już mają, a jeśli chodzi o producenta mojego sprzętu to są to motocykle złożone z różnych części. Mój pierwszy sprzęt to jest w zasadzie archaiczna rama i niewiele nowszy silnik, myślę że nie skłamię, jeśli powiem, że ten pojazd ma z 40 lat. Wydaje mi się, że jeśli nie 40 to naprawdę niedużo mniej. Mój drugi motocykl to też w sumie konstrukcja, która swoje lata ma.

Mam już upatrzony pojazd, który ja i mój sztab chcielibyśmy zakupić, ale aktualnie brakuje nam na tę maszynę pieniędzy. Utworzylismy zbiórkę i jeśli z Waszą pomocą uda się uzbierać odpowiednie środki, to możliwe, że na drugi etap IME w Tomaszowie Mazowieckim, pojadę już nowym motocyklem.

 

 

Gdyby udało się uzbierać środki na nowy sprzęt, to ile zajęło by Ci przeniesienie się na nową maszynę?

Ja mam ten plus, że dwa motocykle, które posiadam, to dwa kompletnie różne pojazdy. Absolutnie różnią się pod każdym względem. Inna waga, wymiar, kształt Kiedy przesiadam się z jednego na drugi to już mam tak wyrobione nawyki, że głowa i ciało samo się nastawia do tego na jakim sprzęcie jadę. Myślę więc, że tak z tydzień z nowym sprzętem i pewnie byłbym gotowy, a skoro to będzie nowa konstrukcja to może i nawet jeden solidny trenig z motocyklem, by właśnie na nim wystartować w konkursie.

 

Powiedz nam, jak wspominasz powrót swój i całego Ice Speedway do Sanoka? Czy to nie tu stawiałeś swoje pierwsze poważne kroki w tej dyscyplinie, kiedy to jeszcze jako młodzik przyjeżdżałeś na zawody z wujkiem Grześkiem? 

 

Grzesiek (Grzegorz Knapp - legendarny polski zawodnik Ice Speedway i wuj Michała) jak byłem bardzo młody dawał mi swój motor czasem żebym pojeździł sobie po jeziorze, ale to prawda, pierwszy swój przejazd na zamkniętym torze miałem właśnie tutaj w Sanoku, to był bodajże rok 2010 albo 2011. To wtedy jeździłem pierwszy raz po torze, ale nie startowałem jeszcze w zawodach. Wujo dał mi motor oraz załatwił to żebym ja w ogóle na ten tor mógł wejśc i po oficjalnym treningu mógł sobie pojeździć. Pojeździłem kilka okrążeń i to było tyle, wtedy nawet na listę rezerwową nie byłem jeszcze wpisany. 

Rok później dopiero, też w Sanoku, była taka sytuacja, że ktoś z naszego teamu chyba upadł dzień przed startem i doznał kontuzji. Ja wskoczyłem w miejsce tej osoby do startów. Byłem już wtedy na ten konkurs wpisany jako rezerwowy. ale wiadomo nie napalełem sie jakoś bardzo, że pojadę, ale wtedy faktycznie wystartowałem

 

Wspominając Twojego wuja Grześka, który jest chyba najbardziej znaną postacią jeśli chodzi o Ice Speedway w Polsce, jaką rolę odegrał on w Twoim rozwoju jako zawodnika i jaki miał na wpływ na Ciebie oraz na to, że teraz Ty reprezentujesz polskie barwy i sprawiasz, iż nazwisko Knapp dalej pisze rodziały w historii tej dziedziny sportu? Po tej tragedii, którą przeżyła Twoja rodzina nie było tak, że rodzice zabraniali Ci tego sportu albo chociaż odradzali udziału w zawodach? 

 

Przypomnijmy, że wuj Michała - Grzegorz Knapp - zginął w tragicznym wypadku podczas rozgrywania zawodów Ligi Holenderskiej na skutek rozgległych obrażeń po uderzeniu w betonowy przęseł. Upadek zawodnika występującego w barwach Lelystad Windmills nastąpił w piątym biegu. Mimo podjętej próby reanimacji wujek Michała zmarł.

 

Grzesiek odegrał ogromną rolę, gdyby nie on to dzisiaj by mnie tu nie było. Gdyby nie Grzesiek i to że udostępnił mi swój motocykl gdzieś tam na jeziorze na trening, ja bym się pewnie nigdy nie zajarał tą dyscypliną sportu i nigdy bym jej nie uprawiał. 

Po tej tragicznej wiadomości, że Grzesiek zginął na torze, mama jak to mama, powiedziała "dzieciaku odstaw to na bok, daj sobie z tym spokój, nie daj Bóg żeby kolejna tragednia w rodzinie się nie wydarzyła". Wiadomo jest to bardzo tragiczna informacja, która wszystkich zabolała, bo Grzesiek był bardzo lubianym członkiem całej rodziny. Po Grześku została już niestety tylko legenda, ale co on wyprawiał na torze to można sobie poszukać w internecie i zobaczyć. Nawet jadąc tutaj do Sanoka, brat kierował busem, ja siedziałem z boku i oglądałem właśnie na YouTubie stare filmiki jak Grzesiek jeździ po tym sanockim torze i jak "ruskich" potrafił objechać. I Daniiła Iwanowa i wielokrotnego Mistrza Świata - Nikołaja Krasnikowa, nie raz zdarzyło mu się na zakręcie wyprzedzić. Wiadomo, że Rosjanie są nie do prześcignięcia prawie, ale Grzesiek dawał sobie i z nimi radę, i wałczył jak równy z równym

 

A co do właśnie wspomnianych przez Ciebie repezentatów z Rosji, jak myślisz, kto będzie najcięższym do pokonania przeciwnikiem? Obrońca tytułu, jakiś Rosjanin czy może pojawił się nowy talent, który może zagrozić wszystkim zawodnikom?

 

Wydaje mi się, że zdecydowanie Rosjanie będą dominować. Dmitriy Soliannikov, no to wiadomo, to jest klasa sama w sobie. Po samym treningu było widać jak on jeździ. Jazda to dla niego nic innego jak czysta przyjemność, a przynajmniej tak to wygląda z zewnątrz. Czy jest w stanie go ktoś dogonić? Szczerze mówiąc wątpię, ale to jest sport, wszystko się może wydarzyć, różnie to bywa.

Co sprawia, że to właśnie Rosjanie są tak dobrymi zadownikami?

Ja myślę, że przede wszystkim obycie ze sprzętem i to, że oni tych okrążeń to robią nie kilkadziesiąt, ale kilka tysięcy. Od początku sezonu, a u nich w Rosji to sezon zaczyna się już gdzieś na początku listopada, to oni do dnia dzisiejszego nie mają tych okrążęń najechanych właśnie w dziesiątkach, tylko w tysiącach podejrzewam. Oni objadą całe Mistrzostwa Rosji i Liga Rosyjska oraz jakieś inne zawody jakie tam mają i to sprawia, że ich czucie motocykla oraz doświadczenie na torze jest wyśmienite. 

Jakbyśmy kogoś posadzili po rocznej przerwie na motocykl to on przez pierwszą godzinę, nie wiedział by co się dzieje, wszyscy zawodnicy tak mają, a Rosjanie jeżdzą prawie cały czas i to jest ich przewaga.

Skoro najlepiej mieć jak najwięcej okrążeń zrobionych, to jaki jest Twoim zdaniem odpowiedni wiek, by w ogóle zacząć przygodę z Ice Speedway? Mniej niż 10 lat czy może jednka wypadało by być nastolatkiem?

Szczerze mówiąc nie spotkałem się jeszcze z takim mini motocyklem do Ice Speedway. Widziałem, że na przykład młodzi rosyjcy zawodnicy trenują na "crossówkach" (cross bądź enduro), które są okolcowane i gdzieś się takimi maszynami po torach bujają. 

Minimalny wiek? Nie wiem. Wiadomo, że im wcześniej się zacznie jakąkolwiek dycyplinę, tym lepiej ona procentuje później, Szczególnie jeśli jest ona uprawiana regularnie. Dla mnie Ice Speedway jest o tyle piękny, że tu nie ma górnej granicy wieku,  Aki Ala-Riihimäki ma około 56 lat, a ja spodziewam się, że on może znaleźć się w TOP 5 tego konkursu w Sanoku i dalszych etapów IME.

Co poradziłbyś takim właśnie młodzikom, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z Ice Speedway? Co taki dzieciak musiałby powiedzieć rodzicom, żeby ich w ogóle przekonać, że to też sport i on chce spróbować tej dyscypliny? 

To jest bardzo ciężkie pytanie, bo chyba raczej nie mam żadnej porady. Szczerze mówiąc to nawet myślę, że musiałby ich okłamać, że idzie na bierki albo piłkę nożną, bo serio nie wiem jak można przekonać rodziców, by puścili dziecko na Ice Speedway

Każda mama, jak zobaczy wideo z takich zawodów to myślę, że od razu powie takiemu, np. 12-latkowi "Ty się puknij w czoło". Jak się postawię w roli takiego rodzica i przychodzi do mnie dziecko i mówi "Moge jeździć na motocyklu, na 3 centymetrowych kolcach po lodzie?", odpowiedziałbym pewnie "Puknij się w czoło dzieciaku" 

Myśle, że to jednak sport dla ludzi, którzy są świadomi swojej decyzji i nie boją się podjąc tego ryzyka, które bądźmy szczerzy nie jest małe.

 

No dobrze, a wracając do samego wyścigu. Jak już jesteś na torze, to który etap wyścigu jest według Ciebie najważniejszy?

 

Start jest...tak start jest zdecydowanie najważniejszy. Wiadomo, że jazd później jest również ważna, bo co z tego, że wystartujemy świetnie jak się gdzieś zatrzymamy, ale start jest faktycznie najbardziej istotnym elementem. Jak można na filmikach zauważyć, ja jakimś wybitnym startowcem nie jestem. Jak ja na starcie stracę te 10 metrów to później bardzo ciężko jest innych zawodników dogonić?

To jak Twoim zdaniem później znaleźć swoją szansę na odrobienie strat?

Na pewno dużo więcej gazu trzeba trzymać niż inni. Wiadomo każdy trzyma "full gaz", ale gdzieś jednak ten gaz trzeba przymknąć, żeby się na łuku wyrobić. Jak chcesz odrobić straty no to musisz zaryzykować i nie zwalniaż aż tak bardzo podczas wchodzenia w łuk.

 

Powiedz nam Michał, ile osób pracuje w Twoim sztabie? Z ilu osób składa się Twój team?

 

Na chwilę obecną mam 3 mechaników. Mój starszy brat jest moim podstawowym, pierwszym mechanikiem, który obsługuje mnie podczas zawodów. Mam też młodszego brata, który jest zaopatrzeniowcem, pilnuje spraw technicznych typu, np. metanol się kończy, olej się kończy itp. Zawsze trzyma warsztat w ryzach, by niczego nie zabrakło i nie okazało się w dzień zawodów, że nie mamy, np. oleju do silnika. No i oczywiście w moim teamie jest mój tata, który jest spina to wszystko razem. Jest świetnym mechanikiem, złotą rączką. Wiele części, które nie są łatwo dostępne albo są bardzo drogie to tata często sam je robi. Jeśli potrzebujemy czegoś pilnie, a załóżmy ta część jest dostępna tylko w Holandii, no to żeby nie czekać 2 tygodnie na dostawę to mój tato robi taką część na maszynie CNC. 

Mam też w swojej drużynie kumpla, który pomaga zajmować się finansami, próbuje organizować nam jakichś sponsorów, bo jak wiadomo w tym sporcie sponsorów brak. Tak to niestety jest, to mało znana dyscyplina w Polsce, dlatego też tych sponsorów praktycznie nie ma. Dlatego całe szczęście, że mamy w teamie Marcina, który wręcz "staje na uszach", by załatwić jakiś kontrakt sponsorski. 

A czy masz jakiegoś psychologa sportowego? Kogoś kto gdy potrzeba to pomoże rozwiązać problemy z głową? Nie ukrywajmy, takie wyścigi to ogromny stres, zwłasza dla kogoś takiego jak Ty, kto przeżył tragedię rodzinną związaną z żużlem.

Nie mam żadnego psychologa. Nigdy z nikim nie współpracowałem w ten sposób. Tak na dobrą sprawę, to nie wiem czy taka współpraca coś by zmieniła w podejściu.

Nie wykluczone, że spróbujemy może takiej współpracy, może jeszcze nawet przed Tomaszowem Mazowieckim, który jest za miesiąc. Znamy psychologa sportowego, który pomaga żuzlowcom wrócić do ścigania po ciężkich kontuzjach. Ja sam w zeszłym roku w lutym złamałem obojczyk. Wiadomo, nie jest to kosmiczna kontuzja, ale jednak gdzieś to w głowie siedzi, ten taki delikatny strach przed upadkiem. 

 

Podsumowując powiedz nam o samym torze w Sanoku i o powrocie Ice Speedway do Podkarpacia.

 

Podczas treningu, na pierwszym okrążeniu dwóch zawodników wpadło w bandy, to wina toru?

Nie, tor moim zdaniem jest bardzo dobrze przygotowany. Delikantym problemem może być jednak pogoda, mamy przez cały dzień około 6 stopni na plusie, to nie jest najlepsza pogoda, zwłaszcza dla samego lodu. W jednej części toru tak pięknie świeciło słońce, że utworzyła się minimalna warstwa wody, może nawet nie warstwa, ale lód wyglądał jakby był lekko zroszony. Z drugiej strony toru natomiast był cały czas cień, więc była ogromna różnica, ponieważ jeden tor, a tak jakby dwa różne łuki do pokonania. 

Dostaliśmy już alerty RCB o silnych wiatrach w Sanoku, myślisz że to jakoś wpłynie na zawody?

Miejmy nadzieję, że to co mówią w pogodzie nie sprawdzi się w żaden sposób, bo nie ukrywam, że wiatr też nie jest korzystny. Nic przyjemnego jechać jak jest silny wiatr. Nawet jak jest mróz, a nie ma wiatru to tego aż tak nie czuć podczas jazdy, a ten wiatr jednak sprawia, że jest bardzo zimno.

W 2013 roku, jeśli mnie pamięć nie myli, tu w Sanoku była mierzona temperatura nad lodem i było -26 stopni, niby mróz, ale nie było wiatru i nie było czuć tego zimna. Jednak jak jest wiatr to ten chłód odczuwa się dużo bardziej. 

Miejmy nadzieję, że będzie dobre ściganie, bo na to wszyscy liczą.

Jakie jest Twoje najlepsze wspomnienie w dotychczasowej karierze Ice Speedway?

Zawody w Assen, w Holandii. Byłem młody, nakręcony, to był ten dzień, kiedy po prostu fajnie mi się jechało. To były też moje jedyne zawody na arenie w Assen. W zasadzie nic specjalnego się tam nie działo, nie wygrałem, nie zdobyłem medalu, po prostu bardzo dobrze się wtedy czułem i do teraz to pamiętam. Dobrze czułem się na motocyklu, na torze, byłem naprawdę nakręcony na te zawody. To najmilej wspominam. 

Sam powrót Ice Speedway do Sanoka Ci się podoba? Chyba te zawody mają znowu na dłużej zagościć tu na Podkarpaciu, więc częściej będzie okazja byś wracał w miejsce, gdzie zaczynałeś.

Mam taką nadzieję, że te zawody nie zakończą się po weekendowych zmaganiach. Szczerze wierzę, że zawody w Sanoku nie zginą znów na kilka lat z kalendarza. Mam nadzieję, że wpiszą się w kalendarz imprez tego miasta i harmonogram Ice Speedway oraz zostaną jak najdłużej, bo tutaj, nie wiem jak kibice, ale ja będę się tutaj naprawdę dobrze bawił. 

Wielu kibiców, zwłaszcza tych starszych pamięta co Twój wujo wprawiał na tym torze. Po niektórych występach w Sanoku mówiono, że jest wirtuozem w tej dziedzinie sportu. Myślisz, że przez to ciąży na Tobie jakaś dodatkowa presja? 

Gdzieś to w głowie siedzi. Wiele osób pewnie będzie liczyć na to, że ja pojadę jak Grzesiek i będę walczył o pierwsze miejsce. Już teraz wiem, że będą lekko zawiedzeni moim występem w tych zawodach, bo dużo ludzi przyjdzie z myślą, że ja jestem tak dobrym zawodnikiem jak Grzesiek. Nie oszukujmy się, jestem zdecydowanie mniej doświadczony i nie jestem jeszcze na takim poziomie na jakim był wujek.

Mam jednak nadzieję, że ten Sanok faktycznie na stałe zapisze się w historii Ice Speedway bo atmosfera jest naprawdę fantastyczna. W 2012/13 roku jak trybuny były pełne, korona była pełna to było naprawdę wspaniale. Było -20 stopni, a na trybunach wrzawa. Wierzę też w to, że kibiców w tym roku będzie dużo, bo to sprawi, że za rok będzie ich jeszcze więcej. 

Nie boisz się o to, że jeżeli jeden z etapów na stałe będzie organizowany na Podkarpaciu, tu w Sanoku to ta frekwencja na zawodach spadnie? Bądźmy szczerzy, nie jest tu tak łatwo dojechać. 

Coś o tym wiem bo sam jechałem 11 godzin. Ja myślę, że kibice za miłością do sportu pójdą i na koniec świata. Skoro w roku 2010, 2011, 2012 czy 2013 przyjechało tu tyle ludzie, że trybuny aż się przechylały, korona była pełna to teraz z pewnością będzię się pojawiać tyle samo, a może i więcej kibiców.

Nie pozostaje nam nic innego jak życzyć Ci powodzenia i oby to była zdrowa i wyrównana rywalizacja.

Bardzo serdecznie Wam dziękuję za wsparcie i postaram się zrobić co tylko potrafię, żebyście byli ze mnie zadowoleni.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy