Reklama

Reklama

GKS za mocny dla STS

Opublikowano: 6 stycznia 2021 08:00
Autor: | Zdjęcie: kadr z relacji Polski Hokej TV

GKS za mocny dla STS  - Zdjęcie główne

foto kadr z relacji Polski Hokej TV

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Wznowione po świąteczno-noworocznej przerwie rozgrywki PHL nie były szczęśliwe dla drużyny Ciarko STS. W wyjazdowym meczu w Katowicach sanoczanie ulegli tamtejszemu GKS-owi 6-1 (1-0, 3-0, 2-1). Jedyną miłą niespodzianką była bramka strzelona przez Marka Stryżowskiego, pierwsza strzelona w meczach przeciwko górnikom. W poprzednich dwóch meczach drużyna z Katowic wygrywała z Ciarko do zera (2-0 i 5-0).

GKS KATOWICE – CIARKO STS SANOK 6-1 (1-0, 3-0, 2-1)

1-0 Jesse Rohtla-Patryk Krężołek-Mikael Kuronen (0.13),

2-0 Jesse Rohtla-Jyri Marttinen- Patryk Krężołek (31.04)

3-0 Dominik Nahunko (35.51)

4-0 Mateusz Michalski-Jesse Rohtla-Jyri Marttinen (38.05)

5-0 Kamil Paszek-Mateusz Michalski (42.32)

5-1 Marek Strzyżowski-Jakub Bukowski-Kamil Olearczyk (45.16, 5/4)

6-1 Grzegorz Pasiut-Miika Franssila-Bartosz Fraszko (52.53)

 

GKS: Simboch – Kruczek, Krawczyk; Fraszko, Pasiut, Wanat – Marttinen, Franssila; Krężołek, Rohtla, Kuronen – Andersons, Zieliński; Michalski, Starzyński, Nahunko – Schmidt, Paszek; Skrodziuk, Mularczyk, Adamus.

CIARKO STS: Spesny – Olearczyk, Rąpała; Strzyżowski, Wilusz, Bielec – Kamienieu, Piippo; Fus, Viikila, Sihvonen – Demkowicz, Biłas; Bukowski, Witan, Filipek – Glazer, Skokan; Łyko, Ginda, Dobosz.

SĘDZIOWALI: Przemysław Gabryszak-Daniel Lipiński oraz Micha l Gerne-Marcin Młynarski. KARY: 8-10 minut. STRZAŁY: 47-24.

 

Zaczęło się fatalnie. Pierwsza akcja gospodarzy i już w 13 sekundzie pierwszy gol. Nie poraził przyjezdnych. Już w 3 min. mogli doprowadzić do wyrównania, ale szczęśliwie z linii bramkowej wybił krążek Grzegorz Pasiut. Śmiała akcja sanoczan podziałała na „górników” mobilizująco. Mocno naparli na bramkę rywala, stwarzając kilka bardzo groźnych sytuacji, łącznie z sam na sam Mikaela Kuronena ze Spesnym. To był okres gry, w którym bramkarz STS pokazał pełnię swoich możliwości, zachowując czyste konto. W 11 min, gdy karę odsiadywał Riku Sihvanen, uciekł katowiczanom Karol Biłas, jadąc sam na sam z Jurajem Simbochem. Niestety, strzał, jaki oddał, był zbyt słaby, aby uwieńczyć swą indywidualną akcję wyrównującą bramką. W 13 min. przed szansą podwyższenia wyniku stanął Patryk Krężołek. Próbował sprytnym strzałem zaskoczyć Spesnego, ale ten wyczuł zamiar skrzydłowego II ataku GKS-u. W końcówce śmielej zaatakowali goście, zamykając przeciwnika w zamku. Skończyło się jednak na kilkunastu podaniach, bez oddania choćby jednego strzału. 

Drugą tercję ładną dwójkową akcją rozpoczęli Szymon Mularczyk z Grzegorzem Pasiutem, ale znów na przeszkodzie stanął im czeski bramkarz STS. W połowie tej odsłony, gdy goście coraz lepiej wybijali z uderzenia rozpędzonych katowiczan i na nic złego się nie zanosiło, w 32 min. Yyri Marttinen posłał krążek pod bramkę rywala, a znajdujący się tam Jesse Rohtla trącił go tak szczęśliwie i skutecznie, że ten wylądował w sanockiej bramce. To był moment, który podłamał gości i dodał skrzydeł gospodarzom. Przepuścili oni prawdziwy szturm na bramkę przeciwnika, zasypując ją gradem strzałów. Był to jednak kolejny pokaz wielkiej gry Patryka Spesnego, który bronił jak w transie. Gdy wydawało się, że nawałnica GKS-u już przeszła, w 36 min. Dominik Nahunko pociągnął z nadgarstka i lecący z dużą prędkością krążek wylądował w samym rogu bramki gości. Dwie minuty później padł kolejny gol dla gospodarzy. Tym razem pięknym strzałem w okienko przy bliższym słupku popisał się Mateusz Michalski. 

Przy wyniku 4-0 dla GKS-u można było obawiać się trzeciej tercji. Te obawy wzrosły już w 3 minucie, gdy nieupilnowany Kamil Paszek z najbliższej odległości zdobył piątego gola. Wtedy jednak sanoczanie pokazali, że potrafią walczyć do końca. W 46 minucie, wykorzystując liczebną przewagę, rozegrali szybką akcję, którą celnym trafieniem zakończył Marek Strzyżowski. To był pierwszy gol strzelony przez Ciarko STS drużynie GKS-u. Rozzłościł on hokeistów z Katowic. Mając zwycięstwo w garści, postanowili oni pokazać także swą siłę w walce na pięści. Najpierw za nadmierną ostrość w grze powędrował na ławkę kar Grzegorz Pasiut, po nim za ten sam grzech sędziowie ukarali Feliksa Starzyńskiego. W tym czasie akcje przeniosły się pod bramkę Jurija Simbocha, ale nie przyniosły one wymiernego efektu w postaci drugiego gola. Sztuka ta w 53 min. udała się gospodarzom. Gola z najbliższej odległości strzelił Grzegorz Pasiut, wykorzystując idealne podanie Miiki Franssili. 

Wynik nie powinien szokować. GKS to bardzo mocny zespół, zajmujący 4 miejsce w tabeli i mierzący w jeden z medali na mecie rozgrywek. Teraz sanoczanie staną przed szansą sięgnięcia po punkty, gdyż już w najbliższy piątek (8 stycznia) ich kolejnym przeciwnikiem będzie zespół Stoczniowca Gdańsk.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.