Sobotnie spotkanie zapowiadało się niezwykle ciekawie. Przed meczem obie drużyny dzielił w tabeli raptem jeden punkt. Boiskowa rzeczywistość szybko jednak zweryfikowała układ sił, choć pierwsza połowa nie zwiastowała jeszcze tak wysokiego wymiaru kary.
"Jaguś" dwoił się i troił. Przełamanie z karnego
Początek meczu był dość zamknięty. Sanoczanie od pierwszych minut dłużej utrzymywali się przy piłce i cierpliwie budowali ataki pozycyjne. Górnik z kolei przyjął defensywną taktykę, szukając swoich szans w szybkich kontratakach. Z biegiem czasu napór Stali jednak rósł. Gdyby nie fantastyczna postawa bramkarza gości (jednego z wielu byłych graczy Ekoballu w kadrze Górnika), Mateusza Jagniszczaka, worek z bramkami rozwiązałby się znacznie wcześniej. Golkiper ze Strachociny raz po raz ratował swój zespół przed utratą gola. Skapitulował dopiero w 37. minucie. Wtedy sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy, a zimną krew na wapnie zachował Vladyslav Roslyakov, otwierając wynik meczu.
Zabójcze dziesięć minut i festiwal strzelecki
Prawdziwy koncert Stalowców rozpoczął się jednak po przerwie. Gospodarze wrzucili wyższy bieg i w zaledwie dziesięć minut po wznowieniu gry pozbawili rywali złudzeń. Najpierw na listę strzelców wpisał się Stanislav Mykytsey, a chwilę później podwyższył najskuteczniejszy zawodnik Sanoczan w tym sezonie, Dawid Kogut. Na tablicy wyników było już 3:0. Górnik nie zamierzał się jednak poddawać bez walki. W 57. minucie sygnał do ataku dał były gracz drużyny z Sanoka, Fabian Gacek, który zdobył bramkę dla gości. Przez kolejnych kilka minut przyjezdni zaczęli grać odważniej i przejęli inicjatywę. Obrona Stali na czele z Dariuszem Półkoszkiem nie dała się jednak zaskoczyć po raz drugi.
Skrzydła podcięte, Ekoball wskakuje na trzecie miejsce
Nadzieje zespołu ze Strachociny na korzystny rezultat ostatecznie legły w gruzach w 64. minucie. Wtedy to Viktor Khomchenko popisał się precyzyjnym trafieniem na 4:1, kompletnie podcinając skrzydła rywalom. Dzieła zniszczenia w 74. minucie dopełnił Stanislav Mykytsey, ustalając wynik spotkania na 5:1 i zdobywając swoją drugą bramkę tego dnia. Ekoball Stal Sanok nie okazała więc marginesu gościnności sąsiadom zza miedzy. Dzięki tej wygranej Sanoczanie odskoczyli Górnikowi na cztery punkty i zameldowali się na trzecim miejscu w tabeli.
W kolejnej serii gier zespół Pawła Jaślara w hicie kolejki zagra na wyjeździe z Błękitnymi Ropczyce. Z kolei beniaminek ze Strachociny podejmie przed własną publicznością SPEC Stal Łańcut.
Ekoball Stal Sanok - Górnik Strachocina 5:1 (1:0)
Bramki:1:0 Roslyakov 37-karny, 2:0 Mykytsey 52, 3:0 Kogut 55, 3:1 Gacek 57, 4:1 Khomchenko 64, 5:1 Mykytsey 75.
Ekoball Stal Sanok: Półkoszek – Nowak, Mykytsey, Jaklik, Sz. Słysz, K. Słysz, Pelczarski, Roslyakov, Becerra (73. Mateja), Kogut, Khomchenko. Trener Paweł Jaślar.
Górnik Strachocina: Jagniszczak – Posadzki, Sobol, Adamiak (59. Florek), Suwała, Gierczak, Maślany, Bolek (59. Pielech), Kloc, Gacek, Wanat. Trener Dawid Romerowicz.
Sędziował: Kacper Pańko (Rzeszów).
Żółte kartki: Khomchenko, Słysz - Kloc, Bolek, Maślany, Sobol.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.