Do bulwersującej sprawy doszło w styczniu tego roku. Jerzy Owsiak opublikował w mediach społecznościowych fragmenty przerażających komentarzy, jakie trafiły do niego przez internet. Wśród nich znalazły się słowa: "Zabić Owsiaka, strzelać mu prosto w łeb" oraz "100 tysięcy za zabicie Owsiaka". Lider WOŚP nie pozostał obojętny – natychmiast zgłosił sprawę na policję.
Sprawna akcja służb i zatrzymanie podejrzanego
W działania szybko zaangażowali się funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Już dzień po zgłoszeniu ustalono, kto stoi za groźbami. Współpraca policjantów z Radomia i Krosna doprowadziła do błyskawicznego zatrzymania 38-letniego Tomasza P., mieszkańca Odrzykonia.
Mężczyzna nie zaprzeczał. Przyznał się do wszystkich zarzutów – zarówno do kierowania gróźb karalnych wobec Jerzego Owsiaka, jak i publicznego nawoływania do jego zabójstwa. To drugie przestępstwo jest szczególnie poważne – mowa tu o czynie z art. 255 § 2 kodeksu karnego, który dotyczy publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni.
Osiem miesięcy więzienia i publikacja wyroku
Po zgromadzeniu materiału dowodowego prokuratura wystąpiła do sądu o zastosowanie środka zapobiegawczego. Sąd Rejonowy w Krośnie zdecydował o miesięcznym areszcie tymczasowym dla podejrzanego.
W ubiegłym tygodniu zapadł wyrok. Tomasz P. został uznany za winnego dwóch przestępstw:
-
kierowania gróźb karalnych (art. 190 § 1 k.k.),
publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni zabójstwa (art. 255 § 2 k.k.).
Sąd wymierzył mu karę łączną ośmiu miesięcy pozbawienia wolności, przy czym zaliczył na jej poczet czas spędzony w areszcie.
Dodatkowo orzeczono środek karny w postaci publicznego ogłoszenia wyroku – jego treść zostanie zamieszczona na portalu Krosno112.pl, a także w gazetach „Nowiny” i „Gazeta Wyborcza”.
Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.
Niebezpieczny precedens i problem ogólnopolski
To nie pierwszy przypadek gróźb wobec Jerzego Owsiaka. Jak informuje Polskie Radio, w całej Polsce toczy się co najmniej kilkanaście podobnych postępowań. W większości z nich sprawców udało się zidentyfikować i postawić im zarzuty.
Sprawa z Odrzykonia pokazuje, że anonimowość w internecie jest złudna, a granice wolności słowa kończą się tam, gdzie zaczyna się realne zagrożenie dla życia drugiego człowieka.
Wyrok sądu w Krośnie to wyraźny sygnał, że groźby – nawet te rzucane zza klawiatury – nie pozostaną bez konsekwencji.
Słowa mają moc. Mogą budować, ale też ranić. A czasem – prowadzą na salę sądową.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.