Z Podkarpacia do serca Afryki: Marzenie młodej dziewczyny
Historia siostry Jolanty zaczęła się na naszych ziemiach, ale wojenna pożoga rzuciła jej rodzinę na trudny, tułaczy szlak przez Bliski Wschód. Los ostatecznie zaprowadził ją do Afryki. To tam, jako niespełna 20-letnia dziewczyna, poczuła, że jej miejsce jest wśród najbardziej potrzebujących. W 1945 roku wstąpiła do zakonu służebniczek starowiejskich, a Kasisi stało się jej domem na zawsze.
Przez 80 lat posługi misyjnej siostra Jolanta nie tylko niosła pomoc, ale budowała trwałe fundamenty pod przyszłość swoich podopiecznych. Jako nauczycielka, administratorka szpitala i sekretarka Arcybiskupa Lusaki, stała się jedną z najbardziej wpływowych i szanowanych postaci w zambijskim Kościele.
Wzruszające powroty „jej dzieci”
Największym dowodem na to, jak wielki wpływ siostra Jolanta miała na życie mieszkańców Zambii, są powroty jej wychowanków. Fundacja Kasisi przytacza poruszające sceny: dorośli dziś mężczyźni, których misjonarka uformowała przed laty, regularnie odwiedzają Dom Dziecka. Nie szukają pomocy – szukają kontaktu ze swoją „mamą”. Przychodzą, by posiedzieć obok, porozmawiać i potrzymać siostrę za rękę, okazując wdzięczność za to, że dzięki niej stali się mądrymi i dobrymi ludźmi.
Cukierki kawowe i recepta na długowieczność
Mimo ukończenia stu lat 1 lutego br., siostra Jolanta zaraża optymizmem. Jej ulubione zdanie: „Życie jest piękne”, słychać w Kasisi niemal każdego dnia. To niezwykłe przesłanie od osoby, która przetrwała wojenną tułaczkę i poświęciła się ciężkiej pracy w trudnych warunkach misyjnych.
Opiekunowie z fundacji zdradzają też uroczy szczegół – misjonarka ma wielką słabość do cukierków kawowych. Z okazji setnych urodzin jej spiżarnia została uzupełniona o zapas tych słodkości, co stało się miłym dodatkiem do tysięcy życzeń płynących z Polski i całego świata.
Hołd z rodzinnych stron: Odznaczenia i życzenia
Pamięć o stuletniej misjonarce jest wciąż żywa w Brzozowie i Starej Wsi. Z okazji jubileuszu życzenia od Burmistrza Brzozowa Szymona Stapińskiego odebrała w jej imieniu s. Ewa Mehal. Za wybitne zasługi siostra została wcześniej odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz medalem „Benemerenti in Opere Evangelizationis”.
Mimo zaszczytów i orderów, siostra Karolina-Jolanta pozostaje osobą niezwykle skromną. Dla niej największą nagrodą pozostaje uśmiech dzieci z Kasisi, które – jak sama mówi – każdego dnia dają jej powody do radości. Dzziś, jako stulatka, jest żywym symbolem dobroci, która narodziła się na Podkarpaciu i rozkwitła w sercu Afryki.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.