Tysiące interwencji po śnieżycach
Jak informuje st. bryg. Marcin Betleja, rzecznik prasowy podkarpackiego komendanta wojewódzkiego PSP, strażacy wyjeżdżali przede wszystkim do usuwania połamanych drzew i konarów, które tarasowały jezdnie, chodniki oraz spadały na linie energetyczne.
W wielu miejscach konieczne było zabezpieczenie przestrzeni, aby umożliwić przejazd służbom, autobusom i mieszkańcom. Ciężki, mokry śnieg łamał gałęzie, które spadały również na architekturę miejską i prywatne posesje.
Uszkodzone dachy i praca na wysokości
W 17 przypadkach strażacy zostali wezwani do zabezpieczania uszkodzonych dachów – zarówno na budynkach mieszkalnych, jak i gospodarczych. Część z nich została zniszczona przez napór ciężkiej pokrywy śnieżnej, inne przez spadające drzewa i konary.
Działania te wymagały użycia specjalistycznego sprzętu, pracy na podnośnikach oraz zabezpieczenia konstrukcji przed dalszym zawaleniem.
Agregaty prądotwórcze dla osób zależnych od aparatury medycznej
W siedmiu przypadkach strażacy dostarczali agregaty prądotwórcze do domów, w których z powodu awarii sieci energetycznej zabrakło zasilania. Urządzenia trafiły do osób, które korzystają z aparatury medycznej niezbędnej do życia. Dzięki szybkim reakcjom ratowników, udało się utrzymać działanie sprzętu podtrzymującego funkcje życiowe.
Sytuacja uspokaja się, ale strażacy apelują o ostrożność
Choć dziś sytuacja na Podkarpaciu wygląda znacznie lepiej, strażacy wciąż odbierają pojedyncze zgłoszenia dotyczące drzew leżących na drogach lub zagrażających przechodniom.
St. bryg. Marcin Betleja apeluje do mieszkańców:
– Obserwujmy prognozy pogody i zachowujmy ostrożność. Prosimy administratorów oraz właścicieli budynków wielkopowierzchniowych – sklepów, magazynów, galerii – o sprawdzenie pokrywy śnieżnej na dachach. Mokry śnieg jest bardzo ciężki, a przeciążenie konstrukcji może doprowadzić do jej zawalenia
– podkreśla rzecznik PSP.
Weekendowa śnieżyca przeszła przez Podkarpacie z ogromną siłą, powodując tysiące zgłoszeń do straży pożarnej. Dzięki zaangażowaniu służb nikomu nic się nie stało, ale strażacy przypominają, że zagrożenie wciąż istnieje. Zima dopiero się zaczyna, a intensywne opady mogą wrócić w każdej chwili.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.