reklama

Podkarpacie: Postrzelony niedźwiadek konał w upale na drodze

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Podkarpacie: Postrzelony niedźwiadek konał w upale na drodze - Zdjęcie główne
Autor: Facebook

reklama
Udostępnij na:
Facebook
PodkarpacieW miejscowości Lipowiec (woj. podkarpackie, powiat krośnieński) doszło do dramatycznej sytuacji z udziałem młodego niedźwiedzia brunatnego. Zwierzę w wieku około dwóch–trzech lat nagle wyczołgało się na asfalt, gdzie przez ponad dwie godziny konało w ogromnym cierpieniu. Świadkowie zdarzenia próbowali mu pomóc – osłonili przed słońcem i polewali wodą – jednak jedyne profesjonalne wsparcie dotarło zbyt późno. Wezwany weterynarz z Gorlic przyjechał już po śmierci zwierzęcia.
reklama

Podejrzenia o chorobę, prawda okazała się inna

Na początku obecni na miejscu sądzili, że młody niedźwiedź mógł cierpieć na chorobę o objawach neurologicznych, podobną do tej, którą w ostatnim czasie obserwowano u wilków. Ostateczne ustalenia weterynarza rozwiały te wątpliwości. Okazało się, że zwierzę zostało postrzelone.

Strzał z broni gładkolufowej i rozległe obrażenia

Badania wykazały, że niedźwiedź miał roztrzaskane obie łopatki. Według specjalistów strzał padł prawdopodobnie z broni gładkolufowej. Rana nie była świeża – miała co najmniej kilka dni – co spowodowało zakażenie i pogłębiające się cierpienie zwierzęcia. Niedźwiedź nie miał szans na przeżycie.

Prawdopodobnie myśliwy lub kłusownik

reklama

Zdaniem osób, które natknęły się na konającego niedźwiedzia, nie ma wątpliwości, że strzał oddał myśliwy lub kłusownik. wiele wskazuje na to, że mogło chodzić o sytuację związaną z błędnym rozpoznaniem celu, określaną hasłem „#pomyliłemzdzikiem”. Ranny niedźwiedź został pozostawiony w lesie, a dopiero po kilku dniach wyniszczający ból i osłabienie sprawiły, że dotarł na drogę.

Zagrożenie także dla ludzi

Świadkowie zwracali uwagę, że oprócz ogromnego cierpienia zwierzęcia, takie zdarzenie mogło stwarzać realne niebezpieczeństwo dla ludzi. Ranny niedźwiedź w naturalny sposób staje się agresywny i mógłby zaatakować osoby przebywające w lesie. Tym bardziej, że w czasie weekendu w okolicy pojawia się wielu grzybiarzy i spacerowiczów.

reklama

Granica blisko, ale to zdarzyło się w Polsce

Pojawiły się sugestie, że do postrzelenia mogło dojść po słowackiej stronie. Jednak od granicy jest około czterech kilometrów i – jak podkreślają osoby obecne przy zdarzeniu – zwierzę w tak ciężkim stanie nie byłoby w stanie pokonać takiego dystansu. Wszystko wskazuje więc na to, że do tragedii doszło już w Lipowcu po polskiej stronie.

Sprawca prawdopodobnie nie zostanie odnaleziony

Na miejscu nie odnaleziono kuli, co znacząco utrudnia ustalenie sprawcy. W praktyce oznacza to, że szanse na pociągnięcie kogokolwiek do odpowiedzialności są minimalne.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo