Pomnik z duszą: Jan „Tuptuś” Kośla i Zbigniew „Balcerek” Balcerzak
Na blaszanych tabliczkach widnieją dwa nazwiska: Jan Kośla, znany jako „Tuptuś”, oraz Zbigniew Balcerzak, pseudonim „Balcerek”. Obaj przez całe życie związani byli z wypałem węgla drzewnego – ciężką, brudną, ale pełną charakteru pracą, która przez dekady wpisywała się w krajobraz Bieszczadów.
Zawód smolarza, dziś niemal zupełnie zapomniany, kiedyś był tu codziennością. W głębi lasu nocami migotały czerwone kręgi ognia, z retort unosił się dym, a powietrze przesiąkało słodkawym aromatem dziegciu. Właśnie to życie – proste, trudne, ale pełne sensu – symbolizuje ten niezwykły nagrobek.
"Mnie się nie spieszy, mi się pali" – humor i filozofia w jednym zdaniu
Najbardziej przyciąga wzrok napis wygrawerowany na jednym z elementów pomnika. Krótkie zdanie, które łączy dowcip z głęboką refleksją:
„Mnie się nie spieszy, mi się pali.”
To więcej niż epitafium – to duchowe podsumowanie życia ludzi, którzy nie ścigali się z czasem, tylko żyli swoim tempem, w rytmie przyrody i ognia. W Bieszczadach, gdzie dystans do świata i samego siebie jest częścią codzienności, takie podejście nie dziwi. Wręcz przeciwnie – porusza i zostaje w pamięci.
Pomnik inny niż wszystkie – prawdziwy jak Bieszczady
W odróżnieniu od klasycznych, marmurowych nagrobków, ten pomnik nie epatuje patosem. Nie został stworzony „pod linijkę”. Jest surowy, autentyczny, pełen symboli związanych z codziennością smolarzy. Oddaje hołd nie tylko konkretnym osobom, ale całemu pokoleniu ludzi, którzy żyli z dala od wielkiego świata, z dala od wygód, ale blisko natury i siebie nawzajem.
To miejsce mówi więcej o Bieszczadach niż niejedna publikacja. Przypomina o ludziach z charakterem, o pracy pośród lasów, o samotnych nocach przy ogniu. I choć profesja smolarza odchodzi w zapomnienie, duch tej kultury wciąż unosi się nad bieszczadzkimi dolinami – razem z dymem z nieistniejących już retort.
Polana – warto się zatrzymać
Dla tych, którzy przemierzają Bieszczady nie tylko w poszukiwaniu widoków, ale i autentycznych historii, Polana powinna stać się punktem obowiązkowym na mapie. To właśnie tu, w cieniu drzew i wśród zwyczajnych nagrobków, stoi pomnik, który opowiada historię prawdziwego życia.
Zatrzymaj się. Podejdź. Przeczytaj. Poczuj.
Bo w Bieszczadach śmierć nie jest końcem. To po prostu ostatni wypał.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.