reklama

Atak niedźwiedzia w Bieszczadach. Eksperci apelują: Czas na model tatrzański

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Atak niedźwiedzia w Bieszczadach. Eksperci apelują: Czas na model tatrzański - Zdjęcie główne
Autor: pixabay | Opis: Eksperci ostrzegają przed wykorzystywaniem pojedynczych incydentów do budowania atmosfery zagrożenia

reklama
Udostępnij na:
Facebook
PodkarpaciePo ostatnim ataku niedźwiedzia na mieszkańca gminy Cisna, przyrodnicy wzywają do natychmiastowych zmian w zarządzaniu populacją tych zwierząt. Zamiast polityki opartej na strachu, eksperci proponują sprawdzony system z Tatr: zabezpieczanie śmieci, likwidację nęcisk oraz powołanie wyspecjalizowanych grup interwencyjnych.
reklama

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w sobotę, 7 marca, w pobliżu miejscowości Kalenica. 53-letni mężczyzna został zaatakowany przez niedźwiedzia podczas pobytu w lesie. Mimo obrażeń głowy i kończyn, poszkodowany zdołał dotrzeć do domu i wezwać pomoc. Po opatrzeniu w szpitalu jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Incydent ten stał się jednak zapalnikiem do dyskusji o bezpieczeństwie w Bieszczadach.

Dlaczego niedźwiedzie podchodzą pod domy?

Zdaniem biologów, takich jak Robert Gatzka, głównym powodem konfliktów na linii człowiek-niedźwiedź jest łatwy dostęp do wysokokalorycznego pożywienia. Zwierzęta są przyciągane przez niezabezpieczone odpady komunalne oraz tzw. nęciska myśliwskie.

reklama

W lasach bieszczadzkich zalegają tony karmy – kukurydzy, buraków, a nawet resztek jedzenia z gospodarstw. Skutki są alarmujące:

Zaburzony sen zimowy: Ok. 30% bieszczadzkich niedźwiedzi nie zapada w zimową hibernację ze względu na całoroczną dostępność pokarmu.

Utrata lęku przed człowiekiem: Zwierzęta zaczynają kojarzyć zapach ludzi i samochodów z jedzeniem, co ośmiela je do wizyt w pobliżu zabudowań.

Lekcja z Tatr: Płoszenie zamiast odstrzału

Przyrodnicy z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot wskazują, że Bieszczady przypominają obecnie Tatry z lat 90., kiedy niedźwiedzie „problemowe” eliminowano lub zamykano w zoo. Dziś w Tatrzańskim Parku Narodowym (TPN) działa skuteczny system prewencji.

reklama

Kluczowym narzędziem są grupy interwencyjne, które w latach 2020–2024 użyły gumowej amunicji 45 razy. Takie działania uczą zwierzęta negatywnych skojarzeń z obecnością człowieka, nie wyrządzając im trwałej krzywdy. Aby jednak grupy interwencyjne w Bieszczadach mogły działać skutecznie, niezbędna jest nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt (druk 1675), która umożliwi sprawne płoszenie drapieżników.

Edukacja i prewencja zamiast politycznych emocji

Eksperci ostrzegają przed wykorzystywaniem pojedynczych incydentów do budowania atmosfery zagrożenia. Choć w Polsce żyje około 130 niedźwiedzi (większość na Podkarpaciu), ataki z fizycznym kontaktem są zjawiskiem niezwykle rzadkim.

Przyrodnicy zwracają uwagę na statystyki – w tym samym tygodniu w regionie doszło do tragiczniejszych wypadków podczas prac leśnych (m.in. w miejscowości Blizne), które nie budzą takich emocji jak spotkanie z drapieżnikiem. Celem nowych regulacji ma być systemowe rozwiązanie problemu: od szczelnych śmietników, przez zakaz dokarmiania, po szybkie reagowanie grup interwencyjnych.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo