Reklama

ZDANIE ODRĘBNE: Druga fala pandemii

Opublikowano:
Autor:

ZDANIE ODRĘBNE: Druga fala pandemii - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości ...zbiegła się w Sanoku z szerokim frontem przebudowy dróg i ulic: 800-lecia, Stawiska, Lipińskiego (gdzie jeszcze?). Są to remonty robione z głową (kanalizacja burzowa, kratki ściekowe w jezdni i krawężnikach), łagodne dla pieszych wjazdy do posesji, zatoki autobusowe…

A nie bez głowy, jak to się stało z ulicą Głowackiego, gdzie chodniki są sprofilowane pod wjazdy dla samochodów, a kratki ściekowe nie zbierają wody, bo są daleko od krawężnika. Woda z góry płynie na sam dół i ekipy SPGK co chwilę pomagają przepompowni ścieków obok toru kolejowego.

Na wyrazistych tablicach można przeczytać, że roboty drogowe nie są finansowane z funduszy unijnych – te według premiera wystarczyły tylko na chodniki – ale z pieniędzy rządowych i samorządowych. A przecież ani rząd, ani samorząd województwa nie mają własnych pieniędzy tylko nasze – podatników. Ile wody musi jeszcze upłynąć w Sanie, aby ta prawda trafiła się pod strzechy? Starsi, którzy teraz mrą jak muchy, zaczynają rozumieć, że dali się nabrać. Władza zapowiedziała koniec pandemii, by ich wyciągnąć z domu na głosowanie. Zaczynają się orientować, że zostali przekupieni ‘12’ i ‘13’ emeryturami, tudzież innymi ‘prezentami’, ale nie mogą się dostać do zamkniętej przychodni, szpitala czy nawet lekarza ‘pierwszego kontaktu’. Ci, co to rozumieją, przyznają się do błędu; ślepo ufający władzy nadal reagują z wściekłością, albo unikają rozmów.

*

Mieszkańcy okolic Gór Słonych biją na alarm z powodu rozgrywanych co roku zawodów motocyklowych. Ryk silników na serpentynach biegnących przez las, powoduje panikę wśród zwierząt. Część z nich uciekając w popłochu łamie nogi, ginie z wykrwawienia, albo staję się łupem drapieżników. Czy druga fala pandemii, która dopiera się rozkręca, nie jest w stanie zmienić nawyków młodych ludzi. Kiedy władza jest bezradna, społeczeństwo powinno się wykazywać instynktem samozachowawczym. Przecież pandemia to rodzaj wojny, na której umierają, czyli giną ludzie. Ale nie za Boga, honor, czy za ojczyznę! Natura albo Przyroda nie wytrzymuje tego, co wyprawia człowiek (Polak), „czyniąc sobie Ziemię poddaną”. Nie zależy mu na niczym, nawet na sobie, skoro nie chce się zabezpieczyć przez maskę na twarz. Społeczeństwa obywatelskie to rozumieją, my nie – ponieważ jesteśmy ciągle jeszcze społeczeństwem kościelnym, albo partyjnym i bezkrytycznie słuchamy obu władz. Nikt nie potrafi przewidzieć, kiedy to się zmieni, choć sam proces trwa od stuleci; mniej więcej od rozbiorów…

*

Młodzież licealna i studencka poszła do szkół, tylko po to, by się dowiedzieć, że... musi pozostać w domach. Ustępujący minister edukacji zapowiadał, że wszystko jest pod kontrolą, a nowy, który zamierza walczyć o seksualną normalność i narodową tożsamość, sam się rozchorował. Co się stanie, jak wyzdrowieje? Czy koronawirus będzie dla niego doświadczeniem egzystencjalnym, czy tylko jeszcze jednym narzędziem „polityki”. Słowo biorę w cudzysłów, ponieważ polityka – to z definicji troska o dobro wspólne. Ale nie o dobro wąskiej wspólnoty np. grupy trzymającej władzę, partii politycznej czy nawet zwolenników dobrej zmiany… Tylko całego społeczeństwa; nawet nie „narodu” – bo słowo tak zostało zmanipulowane, że powoli staje się synonimem wykluczenia!

 

Ps. Były marszałek senatu, czynny lekarz ma prosty środek na koronawirusa; ordynuje go w dwuwierszu: Jedno jabłko z wieczora/ i nie trzeba doktora. Może Czytelnik dorzuci własną propozycję i wespół, zespół zwalczymy pandemię. Czeka nas Nagroda Nobla za oryginalny, polski wkład w rozwój medycyny światowej.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE