Reklama

Wichury w Sanoku i w Bieszczadach wyrządziły mnóstwo strat

Opublikowano:
Autor:

Wichury w Sanoku i w Bieszczadach wyrządziły mnóstwo strat - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Prawie 20 tysięcy osób bez prądu, ponad 60 interwencji straży, 12 zdarzeń drogowych - tak przedstawia się bilans ostatniego weekendu. Silny wiatr i spowodowane przez niego burze śnieżne wywołały paraliż. Poszkodowani mogą starać się o bonifikaty.

Wskutek weekendowych wichur mnóstwo odbiorców na Podkarpaciu nie miało prądu. Na przykład w powiecie bieszczadzkim przerwy w dostawie energii były dłuższe niż 2 doby.

 

- Prądu nie było 54 godziny - mówi zbulwersowany Tomasz. - Nie miałem w tym czasie wody, ponieważ nie działała pompa w studni głębinowej, nie miałem światła, w domu temperatura spadła do + 5 stopni Celsjusza. Z dwóch zamrażarek jedzenie nie nadaje się już do spożycia. Ktoś powinien za to ponieść odpowiedzialność. Nie rozumiem, jak tak potężny dostawca energii elektrycznej nie potrafi zabezpieczyć się przed awarią. W piątek nie było przecież wichury, spadł jedynie mokry śnieg.

Pan Tomasz dodaje, że to już druga tak poważna awaria w tym roku.

- Przerw było kilka - zaznacza. - Z tego co pamiętam, to w styczniu też nie było prądu przez trzy dni. W sumie to ponad sto godzin.

Ogromne straty ponieśli przede wszystkim rolnicy z Bieszczadów.

 

- Krowy nie rozumieją, że dojarki nie działają - mówi Marcin. - Mam tylko dwie krowy, więc wydoiłem je ręcznie, ale nie mam pojęcia, co w takich sytuacjach robią rolnicy, którzy dostarczają mleko na dużą skalę do mleczarni. Współczuję też rodzinom, w których są małe dzieci, osoby schorowane i niedołężne. To skandal, żeby w XXI wieku przez kilka dni Bieszczady były odcięte od świata.

 

Licznie, ale nie tragicznie

 

 

Strażacy interweniowali aż 44 razy w sprawie powalonych drzew i konarów oraz dwa razy w sprawie przyborów wód po opadach śniegu. Powalone przez silny wiatr drzewa uszkodziły pięć budynków i cztery pojazdy. Doszło do czterech wypadków drogowych. Dramatyczna pogoda spowodowała również, że w wielu domach brakowało prądu. Strażacy użyli agregatów prądotwórczych do zasilania trzech budynków inwentarskich, dwóch mieszkalnych. Raz pomogli zespołowi ratownictwa medycznego.

- Akcji było naprawdę sporo - podsumowuje mł. bryg. Grzegorz Oleniacz, p.o. zastępcy Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Sanoku. - Pomimo że liczne, obeszło się bez ofiar śmiertelnych.

 

 

Niebezpiecznie na drogach

 

 

Panujące od piątku, 8 grudnia, do poniedziałku, 11 grudnia, fatalne warunki pogodowe przyczyniły się do 12 zdarzeń drogowych.

- Najczęściej powodem było niedostosowanie prędkości do warunków na drodze, utrata panowania nad pojazdem, zbyt mała ostrożność lub zbyt mały odstęp od pojazdu poprzedzającego - mówi st. asp. Anna Oleniacz, rzecznik komendy sanockiej policji.

W Nowosielcach 10 grudnia na samochód marki Opel w pewnym momencie spadło drzewo powalone przez wiatr. Na szczęście kobieta, która kierowała pojazdem, nie doznała poważnych obrażeń. Z kolei w tym samym dniu w Pakoszówce kierowca mercedesa na ośnieżonej nawierzchni wskutek silnego bocznego podmuchu wiatru wjechał do przydrożnego rowu.W samochodzie jechało sześciu pasażerów. Nikt nie doznał obrażeń. 11 grudnia podmuch wiatru zepchnął samochód osobowy z przyczepką do rowu. Do zdarzenia doszło w godzinach porannych pomiędzy Pakoszówką a Jurowcami. Nikt nie ucierpiał, a osoby jadące samochodem same opuściły pojazd.

O tym, na jakie bonifikaty mogą liczyć osoby, u których prądu nie było co najmniej 24 godziny przeczytacie w papierowym wydaniu Korso Gazety Sanockiej.

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE