Reklama

Trochę dobrze, trochę źle

Opublikowano:
Autor:

Trochę dobrze, trochę źle - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Źle się zaczął rok 2020 dla mieszkańców Ziemi Sanockiej. Radość towarzysząca finałowi Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, niosąca nadzieje, że może coś się zmieni, trwała bardzo krótko.

Wszystko szybko wróciło do polskiej normy, a pierwszym symptomem skrzeczącej rzeczywistości był przyjęty przez radę miasta Sanoka budżet na 2020 rok. Nad wyraz chudy, z mocno ograniczonymi inwestycjami i zadłużeniem sięgającym 89 mln. złotych. Planowane wydatki inwestycyjne sięgnęły kwoty zaledwie 15,6 mln. zł, z czego ponad 10 milionów pochłonie kontynuacja zadań rozpoczętych w latach poprzednich. Mało optymistycznie zabrzmiały słowa burmistrza, że miasto musi się skoncentrować na zwiększeniu dochodów, bo tylko to stworzy możliwości finansowania przyszłych, ważnych dla społeczeństwa inwestycji. Co gorsze, zapowiadane drakońskie oszczędności i wyhamowanie inwestycji będą smutną sanocką rzeczywistością nie tylko w tym roku budżetowym, ale także co najmniej w dwóch następnych latach. Oczywiście, budżet „przeszedł” bez najmniejszych problemów. Tylko radny Jakub Osika z Demokratów Ziemi Sanockiej poddał go ostrej krytyce, uznając za najgorszy budżet w historii Sanoka po roku 1989 i rozpoczynający etap wyhamowywania procesu rozwoju miasta. Burmistrzowi T. Matuszewskiemu zarzucił, iż budżet ten ma się nijak do programu obiecywanego sanoczanom w kampanii wyborczej.

            W rok 2020 weszliśmy pełni niepokoju o los sanockiego szpitala. Olbrzymie zadłużenie, przekraczające 45 milionów złotych i problem z uzyskaniem kolejnych kredytów, stwarza ogromne zagrożenie dla jego dalszej egzystencji. Nikt nie odbiera wysyłanych sygnałów S.O.S. Nie powiodła się próba uzyskania poręczenia kredytu w samorządzie miejskim, co jeszcze bardziej pogrążyło sytuację. – To kryzys, który należało dostrzec już kilka lat temu. Z uporem godnym sprawy ostrzegałem przed nim władze powiatu, ale skutecznie zagłuszano moje obawy i przestrogi. To, że w budżecie na rok 2020 nie znalazła się ani jedna złotówka na szpital, jest jakąś niezrozumiałą farsą w tym dramacie – mówi Sebastian Niżnik, reprezentujący w radzie powiatu Demokratów.

            Broniący budżetu powiatu radni (15 „za”, 2 „przeciw”, 1 wstrzymujący), choć już nie ukrywali, że sytuacja szpitala jest „podbramkowa”, potrafili się doszukać w nim „plusów”. – Gdy w 2016 roku przejmowaliśmy powiat, zadłużenie sięgało 45 procent dochodów, dziś obniżyliśmy je do 24,5% - wykazywał na sesji budżetowej członek zarządu Damian Biskup. Ripostowała Marzena Dziurawiec z Demokratów: - Ten budżet nie spełnia oczekiwań społecznych, a odnosi się przede wszystkim do grożącej katastrofą sytuacji w szpitalu, a także do zbyt powolnego tempa tworzenia godnych warunków funkcjonowania Specjalnemu Ośrodkowi Szkolno-Wychowawczemu.

            Jak grom z jasnego nieba spadła na obydwa sanockie samorządy wieść o zarządzonej przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny przymusowej restrukturyzacji Podkarpackiego Banku Spółdzielczego w Sanoku. Okazało się bowiem, że w wyniku tej operacji miasto i powiat stracą po ponad 4 miliony złotych każde z nich! W mieście zawrzało. Ludzie nie mogą zrozumieć jak można było trzymać pieniądze w banku balansującym na krawędzi, w którym od kilku lat prowadzony jest proces naprawczy. Zwłaszcza, że już w 2018 roku Komisja Nadzoru Finansowego informowała o możliwości podjęcia wobec sanockiego PBS działań w zakresie przymusowej restrukturyzacji. Nie rozumieją też, dlaczego obydwa samorządy (i 32 inne) publiczne pieniądze ulokowały w banku, który nie zapewniał 100-procentowych gwarancji ich bezpieczeństwa. Obydwa pytania wydają się być w pełni zrozumiałe!

            Czyli rok 2020 naprawdę rozpoczął się źle! Czy jednak na pewno wszystko należy postrzegać w czarnych barwach? A może jest coś, co choć trochę tchnęłoby optymizmem, zmobilizowało do działania? Bez wiary i nadziei zajrzałem do Autosanu, a to co tam zobaczyłem i czego się dowiedziałem, dodało mi skrzydeł. Któż by się bowiem spodziewał, że rok 2019 firma ta zakończy dodatnim wynikiem finansowym! A tak się właśnie stało! Po raz pierwszy od wielu lat Autosan na koniec roku zameldował się na plusie! Na wynik ten złożyło się wyprodukowanie 150 autobusów tzw. przeliczeniowych (119 pojazdów oraz inna produkcja). Nowe sanockie autobusy zasiliły tabor takich miast jak: Olkusz, Dębica, Krosno, Tychy, Wałcz i Sanok. Rok 2019 przejdzie też do historii jako ten, w którym wyprodukowano pierwszy sanocki autobus z napędem elektrycznym - Sancity 12 LFE. Co jest jeszcze bardzo istotne, bocian, będący znakiem firmowym Autosanu, wcale nie zamierza obniżać lotu. W 2020 roku fabryka zamierza wyprodukować ponad 200 autobusów. Obecnie realizuje duży kontrakt na wykonanie 60 niskoemisyjnych autobusów na gaz dla MPK w Rzeszowie. To pięknie! W stolicy Podkarpacia powinny jeździć autobusy wyprodukowane właśnie na Podkarpaciu, w Sanoku!

            I tu, uwaga! Wyjeżdżając z Autosanu nowe, piękne autobusy nie pojadą przez miasto, ale udadzą się na obwodnicę Sanoka, otwartą 31 stycznia 2019! To też historyczna data dla Sanoka, jako że starania o budowę tej drogi sięgają lat siedemdziesiątych! Realnych kształtów nabrały jednak przed dziesięcioma laty. Jesienią 2011 roku (wtedy rządy sprawowała PO, a w Sanoku burmistrzem był Wojciech Blecharczyk – to tak gwoli prawdy, gdyż pominięto ten fakt w wystąpieniach podczas otwarcia), inwestycja ta znalazła się w rządowym planie zadań tzw. centralnych. W 2014 r. ogłoszono przetarg na projekt i budowę obwodnicy, a w sierpniu 2017 r. ruszyły roboty. Całkowity koszt inwestycji wyniósł 207 mln. 181 tys. zł, z czego 144 mln. zł były to środki unijne z programu operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Obwodnica była potrzebna Sanokowi. Wyprowadzi ruch tranzytowy poza centrum miasta, odciążając układ komunikacyjny, poprawi bezpieczeństwo mieszkańców i kierowców, skróci czas podróży w Bieszczady. A że część podróżnych, kierując się w Bieszczady, przemknie przez Sanok, nie zaglądając do środka, trudno! Coś za coś! Miasto musi zrobić wszystko, aby turyści, już na etapie planowania wyprawy w Bieszczady, uwzględniali odwiedziny Sanoka. Ma on być nie tylko symboliczną „bramą w Bieszczady”, ale także pokusą, że nie można go ominąć bokiem.

            No więc jak się zaczął dla sanoczan rok 2020? Dobrze, czy źle? Z budżetów: miasta i powiatu wieje chłodem i rokowania czy będzie to rok tłusty czy chudy przemawiają za tym drugim. Boli strata ponad 8 milionów złotych za sprawą krachu PBS. Nie można było do tego dopuścić! Cieszy natomiast heroiczna obrona i przełamanie ciężkiego okresu czasu przez Autosan. Niektórzy mówią, że przewidzieli to budowniczowie obwodnicy, którzy nie wyobrażali sobie, aby klienci liczącej się w kraju, a w niedługim czasie może i w Europie, fabryki autobusów, musieli kręcić się po uliczkach centrum Sanoka.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE