Reklama

Protest w sanockim szpitalu? Czara goryczy się przelała!

Opublikowano: wt, 1 paź 2019 22:00
Autor:

Protest w sanockim szpitalu? Czara goryczy się przelała!  - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Co dalej z mikrobiologią, laboratorium, tomografią i rentgenem w sanockim szpitalu.

Sytuacja w sanockim szpitalu była przedmiotem obrad samorządu powiatu, będącego organem prowadzącym tej jednostki. Jaki ujawniła obraz? To bardzo trudna odpowiedź. Według radnych reprezentujących ekipę rządzącą, należy ją uznać za dość trudną, choć żeglując w meandrach tematu, kierownictwo szpitala dzielnie sobie w tym radzi. Diametralnie różna jest ocena radnych opozycyjnych (i nie tylko ich), którzy grzmią na alarm i domagają się odwołania dyrektora Henryka Przybycienia.
Wokół tematu gorąco zaczęło się robić już od rana 25 września, w dniu zaplanowanej na godz. 16 sesji rady powiatu. A wszystko w związku z przeciekiem w postaci projektu uchwały w sprawie oceny sytuacji ekonomiczno-finansowej SP ZOZ, którą rada powiatu oceniła pozytywnie. O godzinie 14 zebrał się zarząd powiatu, który po podliczeniu szabel, uznał, że ta uchwała nie przejdzie! I co wtedy zrobił? Zmienił w niej tylko jedno słowo, zastępując określenie „pozytywnie” słowem „negatywnie”. Jeśli ktoś mówi, że samorządy szczebla miejskiego i powiatowego nie są upolitycznione, to niech przemyśli ten niezwykły ruch liderów powiatu sanockiego.


Dreszczowisko

Sięgnijmy po realia; z raportu o sytuacji ekonomiczno-finansowej za rok 2018, na którym rzekomo oparto ten pierwszy projekt uchwały, dowiadujemy się, że po stratach w wysokości 1,8 mln. zł. w roku 2017, kolejny rok przyniósł identyczną stratę. Bardzo niepokojąco zabrzmiały informacje, iż w kolejnych latach strata będzie znacznie rosła. Pojawiły się też oceny – „Świadczy to o trudnej i pogarszającej się sytuacji ekonomiczno-finansowej szpitala”. W analizie wskaźników, przeprowadzonej metodą punktową, szpital w Sanoku uzyskał 13 punktów, co stanowi 18,5 procent maksymalnej liczby punktów i świadczy o niestabilności i pogarszaniu się sytuacji. W tym kontekście dość odważnie brzmi teza kierownictwa szpitala, które proponuje pokryć stratę bilansową z zysków osiągniętych w kolejnych latach. Sięgnijmy więc po prognozy wyników na najbliższe lata. Otóż, jak wynika z dokumentów, w 2019 r. prognozuje się stratę na poziomie 8,7 mln. zł, w 2020 - 9,6 miliona, a w 2021 roku – 7,3 mln. zł. Na pytanie jednego z radnych, czy to są wiarygodne oceny, Helena Łuszcz, główna księgowa SP ZOZ, potwierdziła prognozy. Stając w ogniu ogromnie ważnych pytań przyznała, że zobowiązania wymagalne na dzień sesji, osiągają ok. 7 milionów złotych, a opóźnienia w płatnościach u dostawców sięgają czterech miesięcy. Zakończmy ten wątek jeszcze jedną znamienną liczbą. Otóż aktualne zadłużenie sanockiego SP ZOZ sięga kwoty 40 milionów złotych. Ktoś w kuluarach ocenił to krótko i dobitnie: - Nasz szpital powoli dogorywa!

Kontra!

Dyrektor Henryk Przybycień jest znany ze swej nieprzenikalności. Spokojnie przyjął ataki, po czym podjął próbę walki w defensywie, przyjmując taktykę obarczenia winą centrali. Część winy ulokował u poprzedników. – Szpital nie jest w stanie wygenerować środków, które starczyłyby na leczenie, na inwestycje, a także pokryły wzrost kosztów administracyjnych, związanych ze wzrostem cen np. żywności. A nie można było powiedzieć: nie inwestujemy, gdyż ciążył na nas bat w postaci ministerialnego programu dostosowania szpitala do pewnych standardów, który precyzyjnie określał terminy realizacji poszczególnych zadań. W większości był to koniec roku 2016. Szpital nie był przygotowany do zmieszczenia się w nim. Doszły do tego podwyżki. Jedne z tzw. znaczonych środków, które były refundowane przez ministerstwo, inne, niestety, nie. I to już był problem, który sprawił, że poziom wynagrodzeń w kilku grupach zawodowych nie jest satysfakcjonujący. Ekonomia jest bezlitosna.
Wpisując się w atmosferę obrad, dyrektor Przybycień nie powstrzymał się od podkreślenia swojej roli w kierowaniu sanockim szpitalem. – W służbie zdrowia pracuję już czterdzieści lat, mogę zatem mówić o dużym doświadczeniu. Gdy odchodziłem z Sanoka w 2006 roku, szpital nie miał zobowiązań wymagalnych, miał płynność finansową, powstał Szpitalny Oddział Ratunkowy, w surowym stanie wznieśliśmy obiekt, w którym planowaliśmy umieszczenie nowego, wymaganego przepisami, bloku operacyjnego. Jak po latach ponownie obejmowałem stanowisko dyrektora, nie było bloku operacyjnego ani centralnej sterylizatorni. Dziś już są. Ale wcale nie ma potrzeby kryć, że nie byłoby ich, gdyby nie środki, pochodzące z kredytów i pożyczek. Analizując z kolei udział własny w działalności inwestycyjnej, warto zauważyć, że w latach 2009-2019 nastąpiło zwiększenie aktywów trwałych na kwotę ponad 20 milionów złotych.

Rekontra!

Jak można było się spodziewać, po bardzo uspokajającym wystąpieniu dyrektora Przybycienia, w tym momencie nastąpił kontratak. Na jego czele stanął Sebastian Niżnik, radny Demokratów Ziemi Sanockiej. – Wielokrotnie przestrzegałem, że sytuacja w szpitalu zmierza ku przepaści. Byłem wtedy zakrzykiwany. Teraz też jestem, ale ja się tym nie przejmuję. Sytuacja staje się bowiem coraz bardziej dramatyczna, a ja mogę powiedzieć: A nie mówiłem…”
- Jak 25 września rano dowiedziałem się, że ocena Rady Powiatu, której jestem członkiem, jest pozytywna, przestałem cokolwiek rozumieć, zwłaszcza, że do uchwały dołączone było sprawozdanie z wynikami. Wynikało z niego, że placówka jest obecnie na stratach (1,8 mln. zł), które w następnych trzech latach będą drastycznie rosły (do 8,7 mln.). Szpital posiada zobowiązania wymagalne rzędu 7 mln. zł, a zaległości wobec dostawców sięgają 4 miesięcy. Nie było tam ani jednej pozytywnej opinii. Jak w tej sytuacji można było przymierzać się do podjęcia uchwały pozytywnie oceniającej działalność szpitala? To jakaś paranoja! Wypada tylko cieszyć się, że ktoś jednak przejrzał na oczy i doszedł do wniosku, że tak nie można!
- Nie wiem jaki cel w zakłamywaniu rzeczywistości i udawaniu, że wszystko jest pod kontrolą, próbuje stwarzać rządząca koalicja ze starostą na czele? Szpital ma najwyższe zadłużenie w historii, zostały zamknięte oddziały ginekologiczno- położniczy i noworodkowy, zagrożone są kolejne, dyrektor wyraźnie nie radzi sobie z kierowaniem placówką, a zarząd powiatu chce pozytywnie zaopiniować sytuację ekonomiczno-finansową – dodał do swej wypowiedzi radny Niżnik.
Wskazywano też na inne problemy. – Struktura wynagrodzeń zupełnie się w szpitalu rozjechała. Nie da się jej usprawiedliwić wyłącznie tym, że poza podwyżkami dla lekarzy i pielęgniarek, wszystkie inne grupy zawodowe mają czekać na litość pana dyrektora i patrzeć na jego rozłożone ręce: ja nie mam pieniędzy! Zwłaszcza, że minister zdrowia wyraźnie wskazał, że środki na podwyżki dla diagnostyki i rehabilitacji mają pochodzić z przyznanego przez ministerstwo podwyższenia punktu za te procedury – mówił radny Marek Szpara (PSL).
Z kolei Marian Kawa (SLD) podzielając swe ogromne zdziwienie z powodu próby wydania pozytywnej opinii przez zarząd powiatu wskazał, że sytuacja całej polskiej służby zdrowia jest krytyczna i dotyczy nie tylko spraw związanych z jej finansowaniem. - Pewnie dyrektor Przybycień robi co może, według swego uznania, jednak opinia części radnych, a zwłaszcza załogi, jest inna. Niepokojące są sygnały o złych stosunkach międzyludzkich, a nawet mobbingu. Nie budują one dobrej atmosfery pracy. Moim zdaniem, to musi być jak najszybciej przecięte! – powiedział radny.
Po burzliwej, zupełnie nieuporządkowanej debacie, głos po raz kolejny zabrał Sebastian Niżnik, oświadczając, że wobec negatywnej oceny sytuacji ekonomiczno-finansowej zwróci się do zarządu o rozważenie odwołania dyrektora H. Przybycienia z funkcji dyrektora szpitala.

Rozgrywka

I w tym momencie Sala herbowa UM w Sanoku zaczęła przypominać jarmark w Mrzygłodzie (użyłem tego porównania z sympatii dla mrzygłodzian, broń Boże dlatego, by ich urazić. Po prostu przed laty jarmarki w Mrzygłodzie były jedne z najsłynniejszych w regionie). Z odsieczą ruszył starosta Stanisław Chęć. – Działania, podejmowane przez dyrektora idą w dobrym kierunku, a wynik finansowy nie zależy tylko od kierownictwa szpitala. Zrealizowano ważną inwestycję, jaką jest blok operacyjny, poprawiła się sytuacja także w innych obszarach np. w SOR-ze. Groźbę zmniejszenia liczby łóżek na oddziale pediatrycznym, a teraz likwidacji oddziału zakaźnego wywołały media. Nie służy to dobrze szpitalowi. Uważam, że osoba i działalność dyrektora Przybycienia wprowadziła pewną stabilizację w sanockiej lecznicy.
Ale wystąpienie starosty było niczym w porównaniu z aktem uwielbienia, jaki złożył dyr. H. Przybycieniowi radny Kazimierz Węgrzyn (PiS). Zwracając się do radnych zaapelował: Musimy stanąć w obronie dyrektora, przedstawiając stan faktyczny szpitala, którym zarządza. Zwracając się zaś do samego dyrektora, powiedział: - Proszę się nie martwić, proszę się niczego nie obawiać. Osobiście jestem pełen podziwu dla pana. Sanocki szpital jednym z najlepszych szpitali na Podkarpaciu. My te zmiany, które pan wprowadza, widzimy. Myślę, że skończy się kampania, odbędą się wybory i potrafimy odrzucić politykę.
 

Będziemy panu pomagać!

I pomyśleć, że wydawałoby się spokojny, prosty i jakże wymierny temat oceny sytuacji ekonomiczno-finansowej szpitala, wywoła tyle emocji. Okazuje się, że w wydaniu rady powiatu sanockiego, wcale takim nie jest. Tu się liczy polityczne przeciąganie liny. Obiecującym jest to, że coraz więcej radnych staje po stronie rozsądku, że ekipa rządząca powiatem nie jest już pewna, czy „jej” projekt uchwały przejdzie czy nie i decyduje się ustąpić pola. Rano była „za”, po południu już „przeciw”. W tej pamiętnej sesji uczestniczyła kilkunastoosobowa grupa pracowników diagnostyki medycznej i fizjoterapii, licząc, że przy tak wysokim gremium pan dyrektor zmięknie i zakończy ten żałosny z jego strony spór. Niestety, przeliczyły się. Poza „ja nie mam pieniędzy” i „rozumiem rozgoryczenie tej grupy zawodowej”, nie usłyszały nic więcej. – To nam otwiera drogę do nasilenia protestu. Na początek skarga do NIK i Państwowej Inspekcji Pracy, a jeśli tam zostaniemy potraktowani jak tutaj przez dyrektora i władze powiatu, sięgniemy po bardziej radykalne środki. Nie ukrywam, że z obrzydzeniem przysłuchiwałam się debacie samorządowej powiatu sanockiego – skomentowała tuż po zakończeniu obrad Dorota Czech, przewodnicząca Terenowej Organizacji Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Diagnostyki Medycznej i Fizjoterapii

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (2)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 2 lata temu | ocena +0 / -0

    Maggie

    Nic nas nie jest w stanie zdziwić ze strony Rady Powiatu. Poprzedni Starosta i obecny z tej samej gliny. Przed ubiegłorocznymi wyborami sprawozdanie dyrektora SP ZOZ w Sanoku Pana Przybycienia zostało przyjęte przez Radę Powiatu z oklaskami. Na następny dzień rozpoczął się protest głodowy pielęgniarek. Powtórka z przekłamania czyli ,, nowa władza&q... Rozwiń

  • 2 lata temu | ocena +0 / -0

    Maria Jakubiak

    Lacze się z RTG Sanok!!! Moje pierwsze miejsce pracy. Pozdrowienia dla Jolki z d. Borczyk i całej załogi!!!