Reklama

Reklama

Nie żyje Kazimierz Ściborowicz

Opublikowano: 3 lutego 2021 16:47
Autor:

Nie żyje Kazimierz Ściborowicz - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Z wielkim smutkiem przyjąłem wiadomość o śmierci KAZIMIERZA ŚCIBOROWICZA. Z tym większym, że znałem Go osobiście i ceniłem. Za Jego dobroć, życzliwość, szacunek do drugiego człowieka, za serdeczność i uśmiech. Był prawdziwym lokalnym patriotą, społecznikiem, kochającym ten swój Sanok całym sercem. Rozstał się z nim w wieku 85 lat.

Był osobą powszechnie znaną, zawodowo związany ze służbą zdrowia. Wielu sanoczan kojarzy Go, i słusznie, z Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym.

Zobacz wykaz osób zmarłych w roku 2020

Wiele lat swojego życia spędził bowiem w powietrzu, niosąc pomoc ofiarom wypadków w całych Bieszczadach. Lądowisko śmigłowca na Białej Górze było Jego drugim domem, a często i pierwszym. To, że Sanok po dziś dzień pozostaje stacją LPR, jest w dużej mierze Jego zasługą.

Ci, co znali pana Kazimierza, wiedzą, że zawsze drzemała w Nim społecznikowska nutka. Niektórzy pamiętają Go jeszcze ze sceny jako niezastąpionego konferansjera zespołu estradowego, działającego w Klubie Naftowca. Dzięki swej elokwencji, humorowi i sile przyciągania był mocnym punktem sanockiej estrady, której w tamtych czasach trzon stanowili: śp. Edward Dańczyszyn, śp. Irena Nachurska, Maryla Roszniowska.

Jako prawdziwy miłośnik swej małej Ojczyzny, kochał i wpierał wszystko, co miało wpływ na jej promocję i miejsce w kraju. Był wielkim fanem i prawdziwym kibicem sanockiego sportu, zwłaszcza hokeja. Miał swoje stałe miejsce na Torsanie, później w Arenie, w zasadzie nie opuszczał żadnego meczu. Dopiero w poprzednim sezonie, kiedy choroba nie zawsze pozwalała Mu wyjść z domu, czasami Jego miejsce było puste, co wywoływało niepokój u kolegów, z którymi kibicował swojej drużynie. Wtedy o każdej strzelonej bramce i aktualnym wyniku musieli informować Go telefonicznie.

Gdy przechodził na emeryturę, miał w sobie jeszcze tyle energii, że musiał ją gdzieś wykorzystać. Był rok 1998, kiedy rodziły się powiaty. – Zostań radnym! Nikt tak jak Ty nie zna problemów miasta i ziemi sanockiej! – mówiono. Drzemiąca w Nim pasja społecznikowska nie pozwoliła Mu długo się prosić. Wyborcy przy urnach dopełnili resztę. I tak w 1998 roku Kazimierz Ściborowicz został radnym Rady Powiatu Sanockiego I kadencji. Po pierwszej była druga. Do czasu, kiedy zdrowie zaczęło szwankować. Ale i wtedy, do samego końca interesowało Go wszystko, co dzieje się w mieście, powiecie. Taki już był. 

Był osobą bardzo wyrazistą, powszechnie znaną. Kojarzoną z lotnictwem sanitarnym, ze służbą zdrowia, z kulturą, sportem, z samorządem powiatowym. Zawsze pogodny, uśmiechnięty, miły i kulturalny, lubiany przez wszystkich. Swoimi dokonaniami i postawą w pełni zasłużył, aby Sanok Mu się pokłonił i oddał cześć, gdy odchodził z tego świata. Szkoda, że nie wszyscy o tym pamiętali! 

                         Żegnaj Przyjacielu!  

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (2)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 6 miesięcy temu | ocena +0 / -0

    Pracownica PZW w Sanoku

    Wspaniały człowiek! Wiele Mu zawdzięczam. Miałam przyjemność z Nim pracować w Państwowym Zakładzie Wychowawczym w Sanoku w latach 1976-1978. Miałam szczęście być pod Jego opieką lekarską, kiedy w czasie pierwszej ciąży zachorowałam na chorobę zwaną "różyczką", która jest bardzo niebezpieczna , szczególnie w pierwszej połowie ciąży matki dziecka. Na szczęście urodziłam syna zdrowego! Dziękuję Panie Doktorze!

  • 6 miesięcy temu | ocena +0 / -0

    Dziękuję

    Wspaniały Człowiek. Pomógł mi i mojej nienarodzonej jeszcze córeczce w 2000 roku. Słowa nie oddadzą tego kim był. Dziękuję.