Reklama

"Jak długa jest noc”. Łukasz Łagożny opowie o swojej książce [ZDJĘCIA]

Opublikowano: pon, 15 paź 2018 11:18
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości “Jak długa jest noc” to relacja z morderczej wyprawy Łukasza Łagożnego na dwa najwyższe szczyty w środkowej Azji - Chan Tengri i Pik Lenina. Wyprawy jak się okazuje bardzo niebezpiecznej, której himalaista z Sanoka o mało nie przypłacił życiem...

- "Jak długa jest noc" to książka o podróży i górach - tak po prostu. Ale również o sztuce rezygnacji, zdrowym rozsądku i docenianiu rzeczy ważnych. O wielkiej przygodzie, która staje się stylem życia, o codzienności w górach i uroku, który wodzi za nos - to cytat z okładki książki himalaisty z Sanoka, która właśnie ujrzała światło dzienne. Prace nad publikacją trwały dwa lata. Na książkę składają się zapiski i zdjęcia z wyprawy z 2016 roku na Chan Tengri i Pik Lenina - dwa siedmiotysięczniki w środkowej Azji.

 - Każda wyprawa w góry jest trudna, ale ta była chyba najtrudniejsza. Wydarzyło się tyle rzeczy, właściwie chyba tylko cudem uniknęliśmy śmierci. Uratował nas zdrowy rozsądek, który kazał nam zawrócić, kiedy było już na prawdę źle - opowiada Łukasz Łagożny.

O niebezpiecznej wyprawie, której o mało nie przypłacił życiem, Łukasz opowie podczas spotkania autorskiego, które odbędzie się 17 października w  auli Centrum Sportowo-Dydaktycznego Państwowej Wyższej Szkoły w Sanoku. - Chciałbym bardzo podziękować pani rektor za wsparcie i udostępnienie nam sali na spotkanie i już dzisiaj wszystkich serdecznie zaprosić na moje pierwsze spotkanie autorskie - mówi Łukasz.

Podczas spotkania odbędzie się projekcja filmu z wyprawy. Będzie też możliwość przyjrzeniu się z bliska profesjonalnemu sprzętowi, w którym Łukasz zdobywa najwyższe szczyty świata, kupienia jego książki i zrobienia sobie z himalaistą pamiątkowego zdjęcia.

Początek o godzinie 18, wstęp wolny.

Łukasz pierwszy raz wyszedł w góry mając zaledwie cztery lata. Najpierw były rodzinne wypady w Bieszczady, później zaczął wspinać się w Tatrach. Z czasem przestało mu to wystarczać.

W 2008 roku zapragnął wspiąć się na dziewięć najwyższych szczytów na kontynentach i zdobyć tzw. Koronę Ziemi. Na zdobycie dziewięciu najwyższych szczytów świata dał sobie 10 lat. I od lat konsekwentnie realizuje swój cel. Na koncie ma już Elbrus (5642 m n.p.m.), Aconcague (6961 m n.p.m.), Mont Blanc (4810 m n.p.m.), McKinley (6195 m n.p.m.), Kilimandżaro (5895 m n.p.m.), Puncak Jaya (4884 m n.p.m.) i Górę Kościuszki (2230 m n.p.m.), Mount Everest (8848 m n.p.m.). Do zdobycia został mu już tylko Masyw Vinsona na Antarktydzie (4892 m.n. p.m.), na który planuje wyjść w 2019 roku.

W czerwcu wrócił z dwumiesięcznej wyprawy na Mount Everest. 16 maja dokładnie o godzinie 8.47 czasu chińskiego (w Polsce była wtedy 2:47) stanął na najwyższym szczycie świata. Jest pierwszym mieszkańcem Podkarpacia i pierwszym w tym roku Polakiem, który tego dokonał.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.