Reklama

Burmistrz Tadeusz Pióro: Nie mamy się czego wstydzić

Opublikowano:
Autor:

Burmistrz Tadeusz Pióro: Nie mamy się czego wstydzić - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości - Na pewno te cztery lata to nie był stracony czas. Sporo udało nam się zrobić, ale nadal wiele jest do zrobienia. Mam wizję dalszego rozwoju miasta, dlatego staram się o reelekcję - powiedział burmistrz Tadeusz Pióro w wywiadzie dla Korso Gazeta Sanocka. Zdradził też plany na przyszłość i odniósł się do ostatnich afer związanych z Tygodnikiem Sanockim i zmian na stanowisku dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Sanoku.

Skoro rozmawiamy o "aferach", to proszę odnieść się do tej związanej z Tygodnikiem Sanockim. Czy pani Małgorzata Sienkiewicz-Woskowicz została zwolniona z pracy za chęć publikacji wywiadu z pana kontrkandydatem do fotela burmistrza?

Nie. Została przeniesiona na inne stanowisko. Sama podjęła decyzję o pójściu na urlop. Po powrocie dyrektor Puchała zaproponuje jej dalszą pracę w Miejskiej Bibliotece Publicznej, a jaką decyzję podejmie sama zainteresowana, to już zależy od niej.

Zachowała także pensję, którą pobierała, pracując na stanowisku redaktora naczelnego TS.

A dlaczego po ogłoszeniu przez pana Matuszewskiego decyzji o starcie w wyborach na stanowisko burmistrza Sanoka zwolnił go pan z pracy?

To był jeden z moich najbliższych pracowników. Ufałem mu, traktowałem trochę jak syna. Przekazywałem wszystkie informacje, towarzyszył mi podczas spotkań, wyjazdów i konferencji. Myślałem, że promuje miasto, a dzisiaj już wiem, że promował siebie.

Uzurpuje sobie wszystko, co w Sanoku dzieje się związanego ze sportem, a ja po raz kolejny podkreślam, że to sukces pracy grupy ludzi.

Twierdzi, że poinformował pana o swoim starcie w wyborach.

Prawda jest taka, że prowadziliśmy rozmowy na ten temat. Doszliśmy do pewnego konsensusu, mieliśmy dalej współpracować. Nagle były dyrektor ogłosił swój start w wyborach. Dla mnie takie zachowanie to zwyczajny brak lojalności. Tak się po prostu nie da – do godziny 15, kiedy jest się w pracy, być lojalnym, a po 15 już nie. Stąd moja decyzja o zwolnieniu. Proszę mi wierzyć, że zachowanie byłego dyrektora było dla mnie sporym zaskoczeniem i ciosem, którego się nie spodziewałem. Dla mnie kwestia byłego dyrektora MOSiR-u to największa zawodowa porażka.

Cały wywiad w najnowszym numerze Korso Gazeta Sanocka.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE